Lopez zrezygnował zarówno z funkcji ministra, jak i deputowanego Kortezów.

 

Zaprzecza on wszelkim zarzutom, jakoby posiadał czy prowadził firmę na Bahamach, chociaż jego nazwisko pojawia się w dokumentach, które wyciekły z panamskiej kancelarii prawniczej Mossack Fonseca. Strona El Confidencial opublikowała w tym tygodniu dokument z września 1992 roku, w którym Lopez figuruje jako jeden z dyrektorów firmy U.K. Lines Ltd.

 

W poniedziałek minister powiedział dziennikarzom, że "nigdy nie miał udziałów ani żadnego stanowiska" w firmie offshore. Jak wyjaśnił, brytyjska firma była dostawcą usług dla rodzinnego biznesu spedycyjnego, który niegdyś prowadził.

 

Nacisk opozycji

 

W związku z widocznymi sprzecznościami w wyjaśnieniach i kolejnymi doniesieniami o tym, że Lopez najprawdopodobniej posiadał również firmę offshore na wyspie Jersey (dependencja Korony brytyjskiej w kanale La Manche), nasiliły się wezwania partii opozycyjnych do ustąpienia ze stanowiska.

 

Rząd prawicowej Partii Ludowej Mariano Rajoya nadal urzęduje, choć po grudniowych wyborach straciła ona większość absolutną w Kortezach. Hiszpanię najpewniej czekają drugie wybory parlamentarne, ponieważ od grudnia nie udało się stworzyć nowego gabinetu. Jeśli do 3 maja nie powstanie nowy rząd, król rozwiąże Kortezy i 54 dni później, w niedzielę 26 czerwca, w pół roku po ostatnim głosowaniu, odbędą się nowe wybory.

 

11,5 mln dokumentów

 

Z kancelarii Mossack Fonseca w Panamie wyciekło ok. 11,5 miliona dokumentów dot. oszustw podatkowych polegających na ukrywaniu przychodu przed fiskusem poprzez lokatę pieniędzy w rajach podatkowych. W związku ze skandalem wokół "Panama Papers" rządy na całym świecie zaczęły badać, czy politycy, znani sportowcy oraz biznesmeni popełnili przestępstwa finansowe.

 

Dokumenty z lat 1977-2015 ujawniono dzięki Międzynarodowemu Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ). Dotyczą one m.in. przyjaciół lub krewnych prezydentów Rosji Władimira Putina, Chin Xi Jinpinga czy Syrii Baszara el-Asada, argentyńskiego piłkarza Lionela Messiego czy hiszpańskiego reżysera Pedro Almodovara.

 

PAP