Wszystko zaczęło się od policyjnej obławy za samochodem, który nie zatrzymał się do kontroli. Jak się później okazało, kierowca nie miał prawa jazdy, a pasażer posiadał narkotyki. Mężczyźni porzucili samochód niedaleko domu Mariusza Leśniewskiego w Więzownie i zaczęli uciekać pieszo.

 

Emerytowany nauczyciel z chorym kręgosłupem wyszedł z domu, by sprawdzić, co się dzieje.

 

- Szedł spokojnie drogą, ciężko go było pomylić ze sprawcami, którzy znajdowali się kilkadziesiąt metrów dalej - stwierdziła sąsiadka mężczyzny.

 

Otoczony radiowozami

 

- Znalazłem się przypadkowo w centrum wydarzeń. Zostałem chwycony za szyję, policjant próbował mnie natychmiast powalić na ziemię – opowiadał Leśniewski.

 

Wersja policji jest inna.

 

- W trakcie przebiegu interwencji mężczyzna ten był agresywny, jak wynika z relacji policjantów, w związku z czym zmuszeni byli do użycia siły fizycznej – poinformowała Monika Chlebicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

 

Bydgoska policja wyjaśnia, czy interwencja została przeprowadzona zgodnie z procedurami.

 

- Jeden człowiek, w zasadzie niewinny, był pilnowany czy otoczony siedmioma radiowozami – podsumowuje Elżbieta Leśniewska, żona poszkodowanego.

 

Polsat News, fot: Marcin Leśniewski