- To najprawdopodobniej nasz błąd, mój błąd, pomyłka tych, którzy przygotowywali materiały informacyjne w tej sprawie. Była tam faktycznie niesprawdzona informacja, nie zweryfikowaliśmy jej ponownie i przedstawiliśmy ją prezydentowi - powiedział Pieskow, cytowany przez agencję TASS.

 

Pomyłka Putina i odpowiedź niemieckiego dziennika

 

Rosyjski przywódca mówił o "Sueddeutsche Zeitung" podczas dorocznej telekonferencji z obywatelami w czwartek, odnosząc się do genezy afery "Panama Papers". Zasugerował, że za dziennikarskim śledztwem w sprawie rajów podatkowych stoją przedstawiciele USA.

 

- Kto zajmuje się tymi prowokacjami - wiemy, że tam są pracownicy oficjalnych amerykańskich instytucji - oświadczył Putin. I dodał, że "Sueddeutsche Zeitung" "wchodzi w skład holdingu medialnego, a ten holding należy do amerykańskiej korporacji finansowej Goldman Sachs". - Zewsząd wystają uszy zleceniodawców - podkreślił Putin.

 

Jak podał TASS, niemiecki dziennik poinformował, że ani pośrednio, ani bezpośrednio nie jest związany z Goldman Sachs. Gazeta jest w stu procentach spółką-córką wydawnictwa Sueddeutscher Verlag, które należy w większości (81,5 proc.) do holdingu medialnego SWMH. Pozostałe 18,75 proc. wydawnictwa należy do osób prywatnych.

 

Rewizje w firmach Prochorowa

 

Rzecznik Putina skomentował również w piątek czwartkowe przeszukania w firmach należących do znanego biznesmena Michaiła Prochorowa. Wezwał, by nie wiązać ich z Kremlem, ani też z polityką redakcyjną należącego do miliardera holdingu medialnego RBK. Pieskow zapewnił, że nie jest wywierana presja na redakcję RBK.

 

Przeszukania w firmach Prochorowa, należących do grupy Oneksim, przeprowadziły Federalna Służba Bezpieczeństwa wraz z Federalną Służbą Podatkową. Źródła w RBK, cytowane przez opozycyjną telewizję Dożd oceniły, że przeszukania mogą być próbą nacisku na Prochorowa, by sprzedał holding. Podobną opinię wyraziły źródła cytowane w piątek przez dziennik "Kommiersant" i powołujące się na nieoficjalne rozmowy z pracownikami FSB.

 

Źródła te różnią się w opiniach o przyczynie rewizji. Część z nich uważa, że może chodzić o próbę wpłynięcia na politykę redakcyjną RBK. Publikacje holdingu dotyczyły wykorzystywania rajów podatkowych przez osoby zbliżone do władz; RBK opisywał również dane z "Panama Papers". Według innych ocen rewizje miałyby być próbą obniżenia wartości holdingu w związku z prowadzonymi jakoby negocjacjami o jego sprzedaży.

 

Jeszcze przed rewizjami telewizja REN TV pokazała niekorzystny materiał o Prochorowie i jego firmie energetycznej Kwadro. Po tej publikacji "Niezawisimaja Gazieta" przypomniała, iż to RBK szczegółowo opisywał aferę "Panama Papers". Dziennik, powołując się na ekspertów, wyraził wtedy ocenę, że materiał o Prochorowie jest "pobudzaniem mediów do lojalności, zapewne w ramach przygotowań do wyborów" parlamentarnych, które odbędą się w Rosji we wrześniu.

 

PAP