- To olbrzymia liczba pokazująca, jak wiele zastrzeżeń mają klienci instytucji finansowych do ich działalności. Dodatkowo, mamy podstawy przypuszczać, że skala problemów jest jeszcze większa. Część firm, wbrew ustawowemu obowiązkowi nie przekazała danych - stwierdziła Rzecznik Finansowy Aleksandra Wiktorow.


Zwróciła też uwagę, że część firm przekazała informacje o zaskakująco małej liczbie reklamacji w stosunku do ich udziałów w rynku.

 

- Nie wiemy, czy to celowe działanie mające na celu poprawienie swojej pozycji w rankingach, czy po prostu błędna interpretacja przepisów. Niestety, wygląda na to, że będziemy zmuszeni zwrócić się do Komisji Nadzoru Finansowego z wnioskiem o skontrolowanie sposobu raportowania - dodała Aleksandra Wiktorow.


Skargi do rzecznika


Urząd Rzecznika Finansowego nie ma dokładnych danych, co najczęściej klienci reklamowali w bankach i firmach ubezpieczeniowych. Nieoficjalnie jego pracownicy przyznają, że wygląda to podobnie, jak w przypadku skarg składanych bezpośrednio w ich instytucji.

 

Z tych danych wynika, że klienci banków najczęściej skarżyli się na nieprawidłowości związane z kredytami konsumenckimi (37 proc.),  głównie na wysokie koszty ubezpieczenia oferowanego wraz z takim kredytem. Na drugim miejscu skargi do rzecznika dotyczyły kredytów hipotecznych (18 proc.) i koncentrowały się na problemach z umowami o kredyty walutowe (głównie we franku szwajcarskim). Trzecia grupa skarg (13 proc.) dotyczyła operacji na rachunkach bankowych.


W przypadku firm ubezpieczeniowych najwięcej skarg było na ubezpieczenia komunikacyjne (46 proc.), zwłaszcza OC oraz na ubezpieczenia na życie (27 proc.).

 

polsatnews.pl