Mieszkaniec Kutna wezwał pogotowie do... jamnika

Polska
Mieszkaniec Kutna wezwał pogotowie do... jamnika
Flickr/Rolf Larsen/CC BY 2.0

38-letni mężczyzna zaalarmował pogotowie ratunkowe, że jego 8-letni syn spadł z jabłonki i ma ranę głowy. Na miejscu okazało się, że w mieszkaniu nie ma żadnego dziecka, a cierpi jamnik, który ma ranę na pysku. Mężczyzna sądził, że medycy bez zwłoki zabiorą się do szycia.

Do zdarzenia doszło w miniony wtorek po godz. 15. Karetka firmy Falck z dwoma ratownikami medycznymi dotarła miejsce już po kilku minutach, jednak ratownicy po wejściu do mieszkania stwierdzili, że nie ma tam żadnego dziecka.

 

Czekał na nich mężczyzna, który domagał się, aby ratownicy zajęli się jego psem wabiącym się Tyson. Zaczął przy tym awanturować się, więc wezwano policję.


- Mężczyzna tłumaczył, że traktuje psa, jak własne dziecko i domagał się interwencji - powiedział polstnews.pl podkomisarz Paweł Witczak z kutnowskiej policji. Mężczyzna był trzeźwy.


Okazało się przy tym, że 38-latek jest doskonale znany kutnowskiej policji, gdyż był już wielokrotnie karany za kradzieże.


Za nieuzasadnione wezwanie został ukarany 500-złotowym mandatem.

 

- Na tym na razie sprawa się kończy, ale gdyby się powtarzała, to wówczas złożymy wniosek do sądu, który może wówczas nałożyć karę dodatkową. Na przykład nakazać pokrycie kosztów poniesionych przez służby medyczne - powiedział podkom. Paweł Witczak.

 

polsatnews.pl

grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze