Manifestanci drugi dzień z rzędu wyszli na ulice i domagali się dymisji prezydenta Gjorge'a Iwanowa. Iwanow we wtorek, na mocy dekretu, ogłosił amnestię dla 56 polityków ekipy rządzącej i opozycji zamieszanych w skandal podsłuchowy, który pogrążył kraj w kryzysie.

 

"Więzienie dla kryminalistów!", "Nie ma sprawiedliwości, nie ma pokoju!" - skandowali protestujący. Jak pisze AFP, powołując się na lokalne media, na ulice miasta wyszło kilka tysięcy ludzi i panowała dużo bardziej napięta atmosfera niż dzień wcześniej. - Manifestanci wybili szyby w oknach budynku kancelarii Iwanowa. Zatrzymano 12 osób, jeden dziennikarz został ranny - poinformował rzecznik policji Toni Angelowski.

 

UE zaniepokojona decyzją rządu

 

Decyzja macedońskiego prezydenta nie spotkała się z przychylnością opinii międzynarodowej, w tym także Unii Europejskiej. Komisarz ds. polityki sąsiedztwa Johannes Hahn ocenił, że decyzja Iwanowa może przekreślić aspiracje Macedonii do zacieśnienia stosunków z UE i NATO.

 

 

W lutym 2015 roku lider macedońskiej opozycji Zoran Zaew opublikował treść podsłuchanych rozmów ok. 20 tys. osób, w tym członków rządu, szefów służb bezpieczeństwa, dziennikarzy, zagranicznych dyplomatów, sędziów i przywódców religijnych. O założenie podsłuchów oskarżył premiera Nikołę Gruewskiego i szefa kontrwywiadu Saszo Mijałkowa.

 

Oskarżenia o fałszowanie wyborów

 

Skandal podsłuchowy wywołał wielomiesięczny kryzys polityczny. Opozycja odmawiała współpracy z rządem, oskarżając go nie tylko o zakładanie podsłuchów na wielką skalę, ale też o korupcję i sfałszowanie wyborów parlamentarnych w 2014 roku.

 

 

Gruewski podał się do dymisji, a władzę przejął tymczasowy rząd. Jednak w ubiegłym tygodniu SDSM, największa partia opozycyjna, zapowiedziała bojkot planowanych na czerwiec przedterminowych wyborów powszechnych. Lider SDSM Zaew powiedział, że nie może być mowy o uczciwych wyborach, dopóki w kraju nie zostanie przeprowadzona reforma mediów i nie zostaną zweryfikowane listy wyborcze.

 

Dwumilionowa Macedonia w 2005 roku uzyskała status kandydata do UE, ale przez sprzeciw Grecji, która kwestionuje nazwę kraju, negocjacje akcesyjne jeszcze się nie rozpoczęły.

 

PAP