- Coraz wnikliwiej staramy się wniknąć w to, co siedzi w głowie Jarosława Kaczyńskiego. Wydaje mi się, że on lekceważy wszystkie sygnały, bardzo łagodne na początku, teraz ostrzejsze - zaznaczył Lewandowski.

 

Dzwonek ostrzegawczy


- Ten głos ludzi wybranych w 28 krajach, to jest ostatni dzwonek ostrzegawczy. Okazuje się, że ponad 500 ludzi o różnych barwach politycznych, upomina się o przestrzeganie prawa w Polsce - dodał polityk.


Lewandowski podkreślił, że Polska, która przez cały okres obecności w Unii Europejskiej była źródłem dobrych wiadomości, stała się źródłem złych wiadomości.

 

- To powinien być powód takiego otrzeźwienia w Warszawie, tam na górze, bo nie chcę, żeby wszyscy Polacy płacili za grzechy rządzących - dodał.

 

"Na końcu mogą pojawić się sankcje"


Europoseł zauważył, że śladem rezolucji Parlamentu Europejskiego, Komisja Europejska "będzie wszczynała procedurę przestrzegania praworządności", która kiedyś była planowana dla Węgier i Austrii, ale ostatecznie może po raz pierwszy zostać zastosowana w Polsce.


- Na końcu mogą pojawić się sankcje, ale w międzyczasie są straty mniej namacalne. Upadek wizerunku, wepchnięcie nas w tę ślepą uliczkę i dziwne towarzystwo geopolityczne, to jest kwestia bezpieczeństwa przyszłych pokoleń Polaków, czy nie zostaniemy osamotnieni - podkreślił Lewandowski.


- Mówi się o coraz większej izolacji Polski, czy będzie przychylność przy rozpatrywaniu rozmaitych interesów. Rząd w Warszawie jest taki nieprofesjonalny, niezborny, głosu Polski nie ma w rozstrzyganiu najważniejszych interesów przy stole unijnym - zaznaczył europoseł Platformy Obywatelskiej.

 

Polsat News