Bryant w rozgrywkach regularnych spędził na parkiecie 48 637 minut, co daje mu szóste miejsce w klasyfikacji wszech czasów.

 

Jest piątym zawodnikiem w historii, który rozegrał 20 sezonów i pierwszym, który przez tak długi czas związany był z tylko jednym klubem. W pożegnalnym występie przeciwko Utah Jazz (101:96) uzyskał aż 60 punktów, trafiając 22 z 50 rzutów z gry.

 

- Trudno mi uwierzyć, że ten mecz właśnie tak wyglądał. Wciąż jestem w szoku. Oczywiście idealnym zwieńczeniem byłoby mistrzostwo, ale dziś po prostu starałem się grać twardo i stworzyć najlepsze widowisko na jakie mnie stać. Cieszę się, że mogłem tego dokonać - powiedział.

 

Nigdy w karierze nie rzucał aż tyle, co tej nocy

 

- Przez całą karierę wszyscy wokół krzyczeli, abym częściej podawał. Tej nocy natomiast słyszałem tylko "nie podawaj" - wtrącił z szerokim uśmiechem. Nigdy wcześniej w jednym spotkaniu nie oddał aż tylu rzutów.

 

Bryant pierwszy mecz w NBA rozegrał 3 listopada 1996 roku. Mając 18 lat i 72 dni został najmłodszym w historii ligi debiutantem. Później to osiągnięcie poprawiło dwóch zawodników - Jermaine O'Neal (18 lat i 53 dni) oraz Andrew Bynum (18 lat i sześć dni).

 

Starzejący się Bryant z powodu problemów zdrowotnych grał coraz mniej i coraz słabiej. Nie przeszkodziło mu to jednak podpisać nowy kontrakt, na mocy którego przez ostatnie dwa lata zarobił 48,5 mln dolarów. Łącznie przez 20 sezonów Lakers wypłacili mu ponad 328 mln. Więcej na parkietach NBA zarobił tylko Kevin Garnett - ponad 335 mln.

 

 

Egoista?

 

Włodarze klubu próbowali ściągnąć do zespołu gwiazdy, ale te nie dawały się skusić wielkimi pieniędzmi. W kuluarach nie brakowało głosów, że nikt nie chce grać razem z Bryantem, który nie był już tak dobry, ale w stylu gry wciąż egoistyczny. Rozczarowania pobytem w Lakers nie kryli Dwight Howard i Steve Nash.

 

- Interesują go zwycięstwa, ale tylko, gdy są odniesione dzięki niemu - powiedziała w 2014 roku portalowi ESPN osoba związana z Lakers.

 

Do jego odejścia tak naprawdę przyzwyczajano się od trzech lat. W kwietniu 2013 roku doznał zerwania ścięgna Achillesa. Do gry wrócił osiem miesięcy później, ale tylko na sześć spotkań, bo złamał kość piszczelową. W trzech ostatnich sezonach z 246 meczów wystąpił w 107.

 

Wciąż zdarzało mu się jednak zagrać jak za najlepszych lat. 30 listopada 2014 roku został najstarszym koszykarzem, któremu udało się uzyskać tzw. triple-double. W meczu z Toronto Raptors (129:122) zanotował 31 punktów, 12 asyst i 11 zbiórek. Miał wówczas 36 lat i 99 dni.

 

W rozgrywkach 2015/16 skuteczność rzutów z gry Bryanta wyniosła zaledwie 35,5 proc. Jakakolwiek krytyka ucichła jednak kompletnie, gdy 29 listopada ogłosił, że to jego ostatni sezon.

 

 

- Moje serce wytrzyma kołatanie, mózg zniesie krytykę, lecz ciało wie, że to czas, aby się pożegnać. Moja miłość do tego miasta i klubu nigdy nie znikną - napisał w oświadczeniu.

 

Kibice uznanie dla Bryanta wyrazili wybierając uczestników do Meczu Gwiazd. Otrzymał najwięcej głosów ze wszystkich zawodników - 1 891 614. Natomiast w każdej hali, w której pojawiał się po raz ostatni szykowano mu wielką fetę.

 

Zakończenie kariery przez Bryanta nie spowoduje powstania takiej pustki, jaka nastąpiła w 1993 roku, gdy po raz pierwszy z koszykówką rozbrat wziął Jordan. Teraz pierwszoplanowymi gwiazdami są Stephen Curry, LeBron James, czy Kevin Durant. Nowe życie rozpoczną natomiast Lakers, dla których jednym z priorytetów jest ponoćściągnięcie właśnie Duranta.

 

Największe sukcesy Kobe'ego Bryanta:

 

Mistrz NBA: 5 (2000-02, 2009-10)

 

MVP Finałów: 2 (2009-10)

 

MVP sezonu zasadniczego: 1 (2008)

 

Najlepszy strzelec: 2 (2006-07)

 

Wybrany do Meczu Gwiazd: 18 (1998, 2000-16)

 

MVP Meczu Gwiazd: 4 (2002, 2007, 2009, 2011)

 

Mistrz olimpijski: 2 (2008, 2012)

 

PAP