Zgodni z eurodeputowaną byli inni przedstawiciele opozycji; ci pracujący w Europarlamencie i w kraju. - Za grzechy PiS zapłaci cała Polska - tak przyjęcie rezolucji skomentował Janusz Lewandowski, eurodeputowany PO. - Rezolucja jest żółtą kartką dla Prawa i Sprawiedliwości - powiedział z kolei szef klubu PO w Sejmie Sławomir Neumann.

 

Według Rafała Trzaskowskiego, byłego ministra ds. europejskich z PO, rezolucja o PE jest "świadectwem prawdy".

 

- Parlament Europejski jest parlamentem również Polski, nic dziwnego, że nasi partnerzy są zaniepokojeni tym, co się dzieje w Polsce. Ta rezolucja jest świadectwem prawdy, mówi w sposób obiektywny o tym, co się w Polsce dzieje. My nie boimy się i nigdy nie będziemy się bać głosować za prawdą - powiedział dziennikarzom w Sejmie.

 

Trzaskowski: PiS idzie "na ścianę"

 

Trzaskowski zauważył, że podobne rezolucje uchwalano w sprawie Węgier, ale to państwo lepiej współpracowało z europejskimi instytucjami.

 

- Viktor Orban (premier Węgier - red.) wycofywał się ze swoich niektórych decyzji, wchodził w poważny dialog z Unią Europejską, natomiast Prawo i Sprawiedliwość idzie na ścianę, nie chce podjąć żadnego dialogu - podkreślił.

 

Takie stanowisko będzie wiązało się - zdaniem Trzaskowskiego - z dużymi kosztami dla tej partii. - PiS się marginalizuje na scenie europejskiej i bardzo trudno będzie mu zabiegać o polskie interesy - uznał.

 

- PiS w europarlamencie i UE poszukał sobie sojuszników wśród najgorszych i najbardziej zapiekłych eurosceptyków, wśród ludzi, którzy są najlepszymi przyjaciółmi Putina i którzy są przez niego finansowani. Ciekawe, czy PiS w takim gronie będzie w stanie zawalczyć chociaż o jeden ważny interes dla Polski na arenie międzynarodowej - kontynuował.

 

Lewandowski: to świadectwo zagrożeń, jakie niosą rządy PiS

 

Według europosła PO Janusza Lewandowskiego za rezolucją głosowali "przyjaciele demokracji w Polsce" na Zachodzie, a oklaski dla premier Szydło pochodziły od ugrupowań, które "niekiedy wprost są finansowane przez Putina". - To jest miara ryzyka, również ślepej uliczki, w którą wprowadza nas polityka zagraniczna i polityka wewnętrzna rządów PiS. (...) To ryzyko dla przyszłych pokoleń Polaków - powiedział po głosowaniu Lewandowski.

 

- Dzisiejszy głos PE mówi sam za siebie, jest świadectwem zagrożeń, jakie niosą rządy PiS-u dla Polski i jest świadectwem całkowitego fiaska wizyty premier Szydło w Parlamencie Europejskim. Zaledwie kilka miesięcy wystarczyło, żeby kraj, który był stawiany jako wzór dla innych krajów (...) zamienił się w kłopot dla Unii Europejskiej i problem dla samych Polaków - ocenił.

 

Jak podkreślał, "dzisiaj miażdżąca większość z różnych kolorów politycznych, ludzi wybranych w 28 krajach UE powiedziała wprost, że źle się dzieje z Polską pod rządami PiS-u, że nadużycia władzy to jest zagrożenie demokracji".

 

Zdaniem Lewandowskiego głosowanie w PE oznacza również, że "rachunek" za działania PiS "zapłaci cała Polska". Lewandowski oskarżył premier Beatę Szydło o "mydlenie oczu" w sprawie demokracji w Polsce. Jak mówił, Szydło "zadowoliła się oklaskami przeciwników UE". Jego zdaniem wrogowie Polski, którzy uważali, że Polska za bardzo urosła w znaczenie na europejskim forum, teraz "zacierają ręce".

 

Pytany o zastrzeżenia polityków PiS, zdaniem których to europosłowie PO skłonili swoich kolegów z frakcji do poparcia takiego stanowiska, Lewandowski odparł, że "głos PE był oparty na solidnym gruncie opinii Komisji Weneckiej".

 

Jak mówił Lewandowski, źródło do rozwiązania problemu tkwi w kraju i zależy od opublikowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego.- Jeżeli PiS spowodował bałagan konstytucyjny w kraju, to jest odpowiedzialny na wyprowadzenie nas z tego bałaganu i izolacji międzynarodowej - powiedział.

 

Pytany przez dziennikarzy o dalsze kroki europosłów PO w tej sprawie Janusz Lewandowski odparł, że "być może będzie dążenie, żeby ponawiać polski problem i wstydzić się za rządy w Polsce". Zaznaczył, że będzie to przedmiotem rozmów z europosłami z innych krajów.

 

Gasiuk-Pihowicz: to działania PiS, a nie opozycji doprowadził do rezolucji

 

Zgodni co do potrzeby przyjęcia rezolucji byli także przedstawiciele Nowoczesnej. - To działania PiS, a nie opozycji doprowadziły do tego, że PE musiał zająć się sprawą Polski. Rezolucja jest w pełni prawdziwa i źle wpłynie na wizerunek Polski - podkreśliły posłanki Nowoczesnej.

 

- Prawo i Sprawiedliwość łamie demokratyczne standardy i to tylko ta partia ponosi odpowiedzialność za to, że Parlament Europejski musiał się dzisiaj zajmować Polską - stwierdziła w Sejmie Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.

 

- Nowoczesna stała na stanowisku, że nasze problemy - tę wojnę PiS z Trybunałem Konstytucyjnym - powinniśmy zakończyć własnymi siłami, bo to będzie świadczyć o sile i stabilności naszej demokracji. Niestety sukcesywne, konsekwentne działania Prawa i Sprawiedliwości doprowadziły do tego, że były łamane zapisy traktatowe, zapisy konwencji międzynarodowych i temat Polski niestety w bardzo negatywnym kontekście trafił także do debaty w PE - powiedziała Gasiuk-Pihowicz.

 

Lubnauer: rezolucja jest w całości prawdziwa

 

Inna posłanka tej partii - Katarzyna Lubnauer - oceniła, że to, co zawiera w sobie rezolucja, którą przyjął dziś Parlament Europejski, "niestety jest prawdą". Podkreśliła, że rezolucja PE nie posłuży wizerunkowo Polsce. - Nikt nie chce żyć w kraju, o którym jest mowa w kontekście łamania demokracji - podkreśliła. Według posłanki Nowoczesnej przyjęta przez europarlament rezolucja "w całości jest prawdziwa".

 

- Przypomnę, że czekamy na opinię Komisji Europejskiej, która na podstawie opinii Komisji Weneckiej zadecyduje, co dalej w kwestii sprawdzania praworządności w Polsce; to wszystko nie służy Polsce, nie służy temu, żebyśmy byli postrzegani jako kraj demokratyczny - oceniła Lubnauer.

 

Kukiz: to wynoszenie partyjniackich sporów na forum międzynarodorowe

 

- Odnosząc się do rezolucji przyjętej w Parlamencie Europejskim chciałbym po pierwsze powiedzieć, iż uważamy, iż skandalem jest wynoszenie przez partie polityczne swoich partyjniackich sporów na forum międzynarodowe, a po drugie czytając tę rezolucję, odnoszę wrażenie, że podmioty, które ją uchwaliły, nie do końca znają konstytucję RP - powiedział na briefingu w Sejmie Kukiz.

 

-Czytam, iż mając na uwadze, że obowiązująca obecnie konstytucja RP przyjęta w 1997 r. gwarantuje rozdział władz, pluralizm polityczny, wolność prasy i słowa oraz prawo do informacji, jestem wręcz przekonany, że nikt z osób, które nad tą rezolucją w PE pracowały, nie miał konstytucji RP w rękach, a przynajmniej nie zna realiów panujących w Polsce - ocenił lider Kukiz'15.

 

Mówił, że w Polsce nie ma rozdziału władz. - Jeżeli władza wykonawcza, czyli rząd może zahamować władzę sądową poprzez nieopublikowanie wyroku TK, to trudno mówić o jakimkolwiek rozdziale władz - przekonywał Kukiz.

 

- Poza tym mam wrażenie, że ta rezolucja to też, przepraszam za słowo, ale bełkot, ponieważ z jednej strony konstytucja wg rezolucji jest super i należy jej przestrzegać, a z drugiej strony ta sama rezolucja mówi, że należy zmienić konstytucję, ponieważ wzywa rząd polski do zrealizowania w pełni zaleceń komisji weneckiej, a komisja wenecka rekomenduje zmianę konstytucji - w punktach 140 i 141 opinii komisji weneckiej rekomenduje się wybór sędziów większością kwalifikowaną, tak aby większość rządowa nie wybierała swoich przedstawicieli - powiedział Kukiz.

 

Jak mówił, "wynoszenie partyjniackich sporów" na arenę międzynarodową osłabia Polskę i stawia ją w pozycji wasala względem UE i innych państw.

 

Kukiz ocenił, że błędem było "wzywanie" Komisji Weneckiej do Polski. - A po drugie jako obywatel RP nie życzę sobie arbitrażu jakiegoś podmiotu zewnętrznego, zagranicznego, tak jak sobie w czasach Związku Sowieckiego nie życzyłem wtrącania Związku Sowieckiego w wewnętrzne sprawy Polski - powiedział Kukiz.

 

Rezolucja przyjęta

 

Parlament Europejski zdecydowaną większością głosów przyjął rezolucję o kryzysie wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce.

 

Eurodeputowani wezwali polski rząd do "przestrzegania, opublikowania i pełnego oraz bezzwłocznego wykonania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego" z 9 marca 2016 r., który dotyczył zgodności z konstytucją nowelizacji ustawy o Trybunale, a także wezwali do wykonania orzeczeń TK z grudnia 2015 r.

 

Polsat News, PAP