Nuncjusz apostolski zabrał głos po wtorkowych informacjach, które wskazywały, że abp Paetz będzie koncelebrować uroczystą mszę świętą z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski. W przeszłości abp Paetz był oskarżany o molestowanie kleryków. Biskup senior nie ma zakazu uczestniczenia w takich mszach, a prymas Polski abp Wojciech Polak powiedział we wtorek, że "wszyscy biskupi, czynni i emeryci, zostali zaproszeni z okazji jubileuszu chrztu".

 

"Powinien powstrzymać się od udziału w publicznych uroczystościach"

 

Nuncjusz apostolski przypomniał w środę osobiście abp. Juliuszowi Paetzowi dyspozycję, jaką otrzymał trzy lata temu, żeby powstrzymywał się od udziału w publicznych uroczystościach - poinformowała w środę Konferencja Episkopatu Polski.


Wyjaśniono, że nuncjusz apostolski nie wyobraża sobie udziału abp. Juliusza Paetza w publicznych uroczystościach. "Trudno sobie wyobrazić, aby nie było to zachowane podczas celebracji z udziałem Legata Papieskiego, nie mówiąc już o wizycie Ojca Świętego w Polsce z okazji ŚDM” - głosi komunikat Episkopatu.

 

"Szkodliwe zamieszanie sprzeczne z instrukcjami"


Informację o liście nuncjusza apostolskiego w Polsce do abp. seniora Juliusza Paetza opublikowała w środę archidiecezja poznańska. Nuncjusz wręczył dał list abp. Stanisławowi Gądeckiemu z prośbą o przekazanie go abp. Paetzowi.  Treść listu opublikowano.  

 

"Wiadomości ukazujące się w mediach, dotyczące uczestnictwa Księdza Arcybiskupa w oficjalnych uroczystościach 1050. rocznicy Chrztu Polski, tworzą dla Kościoła w Polsce i dla Stolicy Apostolskiej nową sytuację niepotrzebnego i szkodliwego zamieszania, która stoi w jawnej sprzeczności z instrukcjami przekazanymi przez Sekretarza Stanu w 2013 r.” - napisał nuncjusz.


Stolica Apostolska nie widzi możliwości uczestnictwa abp. Juliusza Paetza w jubileuszowych uroczystościach kościelnych z udziałem Legata Papieskiego. Zdaniem nuncjatury, decyzję tę należy traktować jako normę także na przyszłość, zwłaszcza w perspektywie Światowych Dni Młodzieży.

 

We wtorek także Maciej Giertych, były wiceprzewodniczący Rady Prymasowskiej w latach 80, wysłał list do arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, w którym napisał: "Publicznie zwracam się do Ekscelencji, by nie dopuścić do uczestnictwa arcybiskupa Juliusza Peatza. Nie pozwólmy, by tak ważna uroczystość została zbrukana obecnością wśród koncelebransów osoby bardzo źle kojarzącej się w odbiorze społecznym".

 

"Problem wynika z postawy Paetza"

 

- Problem wynika z tego, że sprawa tak naprawdę nie została rozwiązana. Były oskarżenia o molestowanie, byli świadkowie, była delegacja do Watykanu, po czym arcybiskup ustąpił z urzędu, ale procesu, rozprawy, śledztwa na poziomie cywilnym, ani kościelnym nie było - przypomniał w Polsat News Bogumił Łoziński z "Gościa Niedzielnego".


- To był akt miłosierdzia wobec ojca arcybiskupa, bo nie chciano tych wszystkich spraw rozdrapywać. Kościół miał nadzieję, że arcybiskup wycofa się z życia publicznego, a on nie skorzystał z tego miłosierdzia, tylko uważa się za osobę niewinną, ponieważ nie ma wyrok - uważa Łoziński.

 

"Jego obecność w życiu publicznym wywoływała zgorszenie"


Zdaniem redaktora "Gościa Niedzielnego" arcybiskup dalej chciał czynnie uczestniczyć w życiu Kościoła, ale "pojawiły się ograniczenia ze strony stolicy apostolskiej", bo jego obecność w życiu publicznym wywoływała zgorszenie.


Łoziński uważa, że "problem wynika z postawy księdza arcybiskupa, który nie dostrzega zupełnie problemu związanego z jego osobą, jego postępowaniem i reakcjami jakie wywołuje". - To jest zgorszeniem dla wielu wiernych – dodał.

 

Łoziński podkreślił, że "błąd popełnił Kościół, który nie zamknął sprawy, nie określił, czy była wina, czy nie, tylko zawiesił sprawę". - Stąd arcybiskup nie wykazuje dobrej woli zrozumienia tej całej sytuacji, pewnego zgorszenia, które jego osoba wywołuje i zachowuje się w sposób obciążający dla Kościoła - zaznaczył.

 

polsatnews.pl