Odrębne projekty zgłosiły: licząca 75 przedstawicieli grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS, eurosceptycy z frakcji Europa Narodów i Wolności (38 europosłów) oraz grupa Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej (46).

 

"Potrzebujemy silnej Polski w UE"

 

- Chcę zaznaczyć, że nie jesteśmy przeciwko Polsce, przeciwko państwu. Chodzi nam o praworządność - powiedział we wtorek szef największej frakcji w PE, Europejskiej Partii Ludowej, Manfred Weber.

 

EPL złożyła projekt rezolucji o Polsce wspólnie z socjalistami, liberałami, Zielonymi i lewicą.

 

- Martwimy się sytuacją w Polsce, martwimy się o ludzi w Polsce i europejskie wartości. Komisja Wenecka, a nawet amerykańscy partnerzy publicznie wyrażają krytykę pod adresem nowego polskiego rządu - dodał Weber.

 

- Potrzebujemy silnej Polski w UE, ale niestety nowy rząd idzie drogą, która powoduje, że tej silnej Polski nam brakuje. Polska dziś jest niema, bo nowy rząd narusza wartości UE i nie jest aktywny w polityce europejskiej - powiedział Weber, który jest politykiem niemieckiej CSU.

 

Według Webera kluczowym żądaniem sformułowanym w rezolucji jest "utrzymanie trójpodziału władzy w Polsce, a konkretnie pełnego przywrócenia praw Trybunału Konstytucyjnego".

 

Przypomniał, że kilka lat temu podobne dyskusje toczyły się o Węgrzech. - Wówczas jednak premier Viktor Orban był gotów zmienić ustawy zgodnie z propozycjami Komisji Europejskiej, nawet gdy chodziło o konstytucję - dodał polityk.

 

"Oczekiwałbym, że opinie Komisji Weneckiej, zostaną wdrożone"

 

- Nie chcemy Polsce nic dyktować, ale rozmawiać z Polską. Jednak oczekiwałbym, że opinie Komisji Weneckiej, neutralnych ekspertów, zostaną wdrożone - powiedział Weber.

 

Także liderzy socjalistów Gianni Pittella i liberałów Guy Verhofstadt podkreślali, że kluczowe jest wdrożenie opinii Komisji Weneckiej w sprawie ustawy o TK, o którą poprosił sam polski rząd. - To żadna ingerencja w autonomię polskiego rządu ze strony PE - powiedział Pittella dziennikarzom. Wyraził nadzieję, że poparcie szerokiej większości w PE dla rezolucji "będzie politycznym sygnałem" dla polskiego rządu.

 

Socjaliści dodali " inne problemy"

 

Większościowy projekt rezolucji koncentruje się na kryzysie wokół TK, ale wskutek zabiegów socjalistów i Zielonych dodano do niej zapis o "innych problemach", które poważnie niepokoją Parlament Europejski, bo "mogą łamać prawo europejskie i prawa podstawowe, w tym prawa kobiet". Chodzi m.in. o ostatnią inicjatywę w sprawie zaostrzenia polskich przepisów antyaborcyjnych.

 

Jak powiedziała liderka Zielonych Rebecca Harms, sprawa przepisów aborcyjnych to niewątpliwie ważny temat z punktu widzenia jej frakcji. - Ale już widać, że debata na ten temat w Polsce nie jest zainicjowana przez rząd, ale przez organizację bliską Kościołowi. To ważny, ale odrębny problem. Wydaje mi się, że jeżeli trójpodział władzy i Trybunał Konstytucyjny w Polsce znów zaczną dobrze funkcjonować, to łatwiej będzie rozwiązać też inne sprawy - oceniła niemiecka eurodeputowana.

 

"Nie jest to żaden dokument wiążący"

 

Większościowy projekt rezolucji stwierdza, że PE jest poważnie zaniepokojony paraliżem Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, który zagrażać może demokracji, prawom człowieka i praworządności. Wzywa polski rząd do publikacji wyroków Trybunału oraz do wdrożenia opinii Komisji Weneckiej Rady Europy o nowelizacji ustawy o TK. PE wezwie też Komisję Europejską do wdrożenia drugiej fazy procedury ochrony państwa prawa wobec Polski, jeżeli rząd w Warszawie nie uszanuje zaleceń Komisji Weneckiej.

 

Z kolei drugi projekt rezolucji PE, zgłoszony w imieniu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów przez europosła Ryszarda Legutkę (PiS), ocenia, że przyczyną kryzysu wokół TK w Polsce są decyzje poprzedniego Sejmu, który wybrał pięciu sędziów Trybunału. Projekt EKR stwierdza też, że rząd nie może opublikować "uchwały" TK z 9 marca 2016 roku, przyjętej "z naruszeniem przepisów". Podkreśla, że kryzys może zostać rozwiązany dzięki odpowiedzialności i gotowości do kompromisu wszystkich sił politycznych.

 

- Trzeba przekazać racje drugiej strony i naświetlić całe skomplikowanie tej sytuacji - powiedział Legutko.

 

- Mamy do czynienia z głębokim kryzysem konstytucyjnym w Polsce. A większość parlamentarna (w PE) uznała, że jedna strona ma rację całkowitą, a druga jej nie ma - dodał.

 

Zdaniem Legutki popierany przez tę większość projekt rezolucji sprowadza się do tego, że "dobrze jest, gdy jedna partia polityczna miała absolutną większość w TK". Jego zdaniem rezolucja PE nie odniesie żadnego skutku. - Nie jest to żaden dokument wiążący, a utwierdzi wielu w przekonaniu, że jest zła wola i stronniczość ze strony PE - ocenił.

 

"Kryzys wokół TK to wewnętrzna sprawa Polski"

 

Eurosceptyczna frakcja Europa Narodów i Wolności w Parlamencie Europejskim złożyła trzeci projekt rezolucji o sytuacji w Polsce. Podkreślono w nim, że UE nie może ingerować w sprawy wewnętrznej polityki państw członkowskich.

 

Czwarty projekt wpłynął od eurosceptyków z Europy Wolności i Demokracji Bezpośredniej, w skład której wchodzi m.in. Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) Nigela Farage'a. W projekcie podkreśla się, że kryzys wokół TK to wewnętrzna sprawa Polski, a UE i jej instytucje nie mają prawa w nią ingerować.

 

PAP