Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka ma dziś zaopiniować kandydaturę prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, zgłoszonego przez PiS. Ma on zastąpić sędziego Mirosława Granata, którego kadencja wygasa 27 kwietnia.

 

Grupiński podkreślił, że Platforma w odróżnieniu od Nowoczesnej nie miała złudzeń, iż PiS mógłby wycofać tę kandydaturę, o co apelowało ugrupowanie Ryszarda Petru.

 

"Nie dać się nabrać na kłamstwa Ziobry i Kaczyńskiego"

 

- Nie uwierzyliśmy w grę Jarosława Kaczyńskiego. Po jego przemówieniu na Krakowskim Przedmieściu (w 6. rocznicę katastrofy smoleńskiej - red.) widać, że nawet on nie dostosował się do własnego apelu, by do czasu przyjazdu papieża na Światowe Dni Młodzieży stosować język pokoju i przyjaźni w polskiej polityce - stwierdził Grupiński.

 

Pytany o dalsze kroki PO w tej sprawie przyznał, że w sytuacji, gdy większość w parlamencie ma PiS, w Sejmie niewiele można zrobić. - Możemy jedynie apelować do opinii publicznej, by nie dała się nabrać na kłamstwa propagandowe, jakie szerokim strumieniem płyną szczególnie z ust Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego.

 

Dodał, że Platforma będzie zgłaszała swoje propozycje kompromisu ws. Trybunału, ale nie widzi szans na ich realizację, bo prezes PiS "nie pozwala prezydentowi i premier na żadne cofnięcie się w tych kwestiach".

 

"Wstyd mi za rządzących" 

 

Grupiński nie spodziewał się wymiany polskich członków Komisji Weneckiej. - Jestem zaskoczony. Uważałem że pozycja Hanny Suchockiej, jako wiceprzewodniczącej Komisji Weneckiej jest na tyle mocna w tym gronie najlepszych autorytetów prawniczych, że Polska nie naruszy tej pozycji w Komisji. Jak widać, nie ma to żadnego znaczenia dla polityków PiS - powiedział.

 

W środę w Parlamencie Europejskim ma odbyć się głosowanie nad projektem rezolucji o sytuacji w Polsce. Zdaniem Grupińskiego, efekt dokumentu będzie taki, że Komisja Europejska będzie musiała podjąć kolejne kroki wszczętej procedury ochrony praworządności w Polsce.

 

- To przykre i dolegliwe. Wstyd mi za rządzących, że doprowadzili wolną Polskę do tego, że musi być poddawana tego rodzaju procedurom - powiedział poseł PO w rozmowie z Martą Kurzyńską.  

 

Tajemnica rozmów w tupolewie

 

Grupiński odniósł się również do wypowiedzianych 10 kwietnia słów Kaczyńskiego, który moralną odpowiedzialnością za katastrofę smoleńską obarczył ówczesnego premiera Donalda Tuska.

 

- Szukajmy winnych tam, gdzie wina jest naprawdę. Przypomnę, że samolot miał wylecieć o 6:30, Kancelaria Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wskazał godzinę 7:00, a prezydent spóźnił się jeszcze 20 minut. Samolot wyleciał tuż przed 7:30 i dlatego znalazł się pod Smoleńskiem w czasie, gdy podnosiła się tam gęsta mgła - stwierdził polityk.

 

Jego zdaniem, utrzymywanie w tajemnicy treści rozmowy telefonicznej Lecha i Jarosława Kaczyńskiego, jaka odbyła się w trakcie lotu, "daje sporu do myślenia".

 

- Jest pytanie, czy radził się Lech Kaczyński brata, czy lądować w tak trudnych warunkach, czy nie, czy żądać tego od pilotów. Wydaje mi się, że rozmawiali o tym - powiedział Grupiński.

 

polsatnews.pl