Według najnowszych szacunków ponad 50 tys. uchodźców, głównie z Syrii, Iraku i Afganistanu, utknęło w Grecji w następstwie zamknięcia w lutym tak zwanej trasy bałkańskiej, którą zamierzali dotrzeć do Niemiec lub innych państw północnej Europy. Zaczęli oni składać wnioski w marcu, po podpisaniu przez Unię Europejską i Turcję porozumienia mającego pomóc w opanowaniu niekontrolowanego napływu migrantów.

 

Plan porozumienia UE-Turcja

 

Na mocy tego porozumienia uchodźcy, przybywający do Grecji od 20 marca, będą rejestrowani i kierowani do ośrodków pobytowych, gdzie mają oczekiwać na rozpatrzenie ich wniosków azylowych. Osoby, których wnioski zostaną odrzucone, jak również te, które takich wniosków w ogóle nie złożą, będą odsyłane do Turcji. W zamian Unia Europejska będzie przyjmować od Turcji za każdą taką osobę jednego migranta o niekwestionowanym statusie uchodźcy.

 

- Pierwsze wyniki rozpatrywania wniosków azylowych będą gotowe w ciągu około 15 dni i rozpocznie się następna faza wcielania porozumienia w życie - powiedziała dziennikarzom rzeczniczka greckiego rządu Olga Gerowasili.

 

Do tej pory z greckich wysp na Morzu Egejskim odesłano do Turcji około 325 osób, które nie wystąpiły o azyl. Większość z ponad 50 tys. znajdujących się obecnie w Grecji uchodźców przybyła na jej terytorium przed 20 marca i nie podlega wspomnianemu porozumieniu. Ich przyszłość pozostaje niejasna, choć oczekuje się, że niektórzy z nich zostaną przeniesieni do innych państw europejskich w ramach uzgodnionego wiele miesięcy temu planu relokacyjnego.

 

Zamieszki w Idomeni

 

Ponad 11 tys. migrantów mieszka w namiotach w prowizorycznym obozie koło miasta Idomeni przy granicy Grecji z Macedonią. W niedzielę wybuchły tam zamieszki, gdy grupa uchodźców próbowała sforsować graniczny płot i została siłą powstrzymana przez macedońską policję. Rząd Grecji oskarżył bliżej nieokreślonych "aktywistów" o zachęcanie do przekraczania granicy.

 

Jak zaznaczyła Gerowasili, władze obserwują działalność takich osób i za pomocą ulotek upominają obozujących w Idomeni, by nie wierzyli "pogłoskom i fałszywym informacjom, rozpowszechnianym w nieodpowiedzialny sposób przez obcych".

 

- Grecki rząd wciąż informuje uchodźców w Idomeni, że korytarz przez zachodnie Bałkany został zamknięty. Sprawdzamy możliwość interweniowania bezpośredniego bez stwarzania problemów dla działalności humanitarnej organizacji pozarządowych - powiedziała rzeczniczka.

 

W opublikowanym we wtorek w Strasburgu oświadczeniu Komisja Europejska zarzuciła Grecji, że ochrona jej granic wciąż nie jest wystarczająca, żądając jednocześnie od Aten złożenia do 26 kwietnia odpowiedzi w tej sprawie. Zdaniem KE, choć Grecja dokonała "znacznego postępu" w zabezpieczaniu zewnętrznej granicy unijnej, to potrzebne są "dalsze ulepszenia", w tym szybsze wykorzystywanie otrzymanych na ten cel od UE funduszy.

 

Komisja ostrzegła, że jeśli do 12 maja sytuacja się nie poprawi, może zalecić, by wprowadzone na razie przejściowo kontrole graniczne między państwami strefy Schengen zostały przedłużone nawet na dwa lata.

 

PAP