- Od początku dla osób, które myślały zdroworozsądkowo, nie było do przyjęcia wyjaśnienie sprawy ani w taki sposób, że zawinili polscy piloci, a to ogłoszono od razu po katastrofie, ani to, że miały miejsce naciski gen. Błasika, ani to, że samolot po zderzeniu skrzydłem z brzozą na pewnej wysokości uległ tak straszliwej katastrofie, rozbił się na miazgę. Przecież to są nieprawdopodobne brednie, którymi nas karmiono przez te lata - tłumaczył Zieliński.


- Dzisiaj to wszystko nie wytrzymuje już nie tylko krytyki zdrowego rozsądku, ale także badań naukowców. To wszystko musi być przeanalizowane, zbadane. Przede wszystkim trzeba zacząć od zweryfikowania tych materiałów, którymi dotychczas dysponowano - dodał.


"Nie znamy prawdy"


Na pytanie Bartosza Kurka, kiedy katastrofa smoleńska przestanie dzielić Polaków, odpowiedział, że "wtedy, kiedy poznamy prawdę". - Prawda powinna skupiać ludzi wokół siebie, wokół wspólnoty narodowej, tworzyć narodową wspólnotę. Kłamstwo dzieli - podkreślił.


Zieliński zaznaczył, że "wszystko trzeba zbadać od nowa", ponieważ "nie znamy prawdy". - Nie mając oryginałów nagrań, nie możemy ich ocenić. Nam ciągle dawano możliwości przegrywania jakichś wersji, jakichś kopii. Dramatem jest to, że po sześciu latach wrak wciąż pozostaje w Rosji. Polska własność, jeden z głównych dowodów w śledztwie - powiedział.


Rząd zwróci się o pomoc międzynarodową w odzyskaniu wraku


Zdaniem wiceministra "dotąd nie dążono, żeby odzyskać wrak". Zieliński przypomniał złożony przez PiS projekt uchwały memorandum, które miałoby zobligować rząd Donalda Tuska do zwrócenia się do Rosji o oddanie wraku i oryginałów czarnych skrzynek w trybie rządowym, a nie prokuratorskim. – W reakcji był wściekły atak na nas - podkreślił.


Jarosław Zieliński zapowiedział, że rząd będzie się zwracał bezpośrednio do Rosji w sprawie wraku, ale poprosi również o pomoc międzynarodową. - Rząd Donalda Tuska nie zwracał się o pomoc do NATO i Unii Europejskiej. Przecież pod Smoleńskiem zginęli generałowie wojsk NATO, bo wojska polskie to część wojsk NATO. Rząd Donalda Tuska jak najszybciej pozbył się problemu, a później był wściekły atak na tych, którzy dochodzili prawdy - zaznaczył wiceminister.


"Nie ma sprzeczności"


Andrzej Duda w szóstą rocznicę katastrofy smoleńskiej powiedział: "wybaczmy sobie wzajemnie wszystkie niesprawiedliwe słowa, gorszące zachowania". Z kolei Jarosław Kaczyński w swoim przemówieniu zaznaczył, że "przebaczenie jest potrzebne, ale po przyznaniu się do winy i wymierzeniu kary".


Zapytany przez Bartosza Kurka o rozbieżność we wczorajszych wystąpieniach prezydenta Andrzeja Dudy i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, Zieliński odpowiedział, że "nie ma sprzeczności".


- Wybaczyć można, ale dopiero wtedy, kiedy ten, kto jest winny, do tej winy się przyzna. Ta wina zostanie pokazana i winny wykaże skruchę. Wtedy można mówić o przebaczeniu - podkreślił Zieliński.


Wiceminister tłumaczył, że prezes PiS w swoim przemówieniu odwołał się do słów Zbigniewa Herberta z "Przesłania Pana Cogito": "i nie przebaczaj, zaiste nie w twojej mocy przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie".


- Prezes mówił, że nie można zbyt łatwo wybaczać w tym znaczeniu, że trzeba najpierw poznać prawdę, ustalić winnych i określić winę. Dopiero wtedy można mówić o przebaczeniu. Wybaczenie jest warunkiem końcowym, nie początkowym, jeśli chodzi o budowę wspólnoty narodowej, którą wszyscy tak bardzo chcemy tworzyć - dodał.

 

Polsat News