Syn Bena Liebermana zginął w 2011 roku. 19-latek jechał do pracy z innym nastolatkiem - korzystał z systemu carpooling, odpowiednika działającego w Polsce BlaBlaCar. Samochód zderzył się czołowo z drugim pojazdem. Kierowca tłumaczył, że zasnął za kierownicą.

 

Lieberman doprowadził do ujawnienia, że kierowca, który spowodował wypadek, wcale nie zasnął, ale używał komórki podczas jazdy.

 

Sprawcy zawieszono prawo jazdy


Lieberman złożył cywilny wniosek przeciw kierowcy, przez którego zginął jego syn. Udało się uzyskać billing telefonu kierowcy. - Odkryliśmy, że istniała duża aktywność telefoniczna - mówił mediom ojciec zmarłego nastolatka. 3 lata po wypadku sędzia uznał kierowcę za winnego naruszeń kilku przepisów ruchu drogowego, w tym korzystania z telefonu komórkowego podczas jazdy. Zawiesił jego licencję. Ale w wyroku nie wskazał jasno, że to rozproszenie telefonem doprowadziło do wypadku.


Dzięki nowemu prawu policja będzie mogła sprawdzić, czy kierowca w momencie wypadku pisał coś na telefonie i np. wysyłał wiadomości SMS. Narzędzie do takiej analizy - "textalyzer" - nie będzie pozwalało na wgląd w prywatne dane, np. w treść wiadomości. Stworzyła je izraelska firma Cellebrite, z której pomocy miała skorzystać niedawno FBI w głośnej sprawie odblokowania iPhona należącego do zamachowca z San Bernardino (firma Apple odmówiła wówczas przekazania sposobu obejścia zabezpieczeń ustawianych przez użytkowników).

 

Co piąty polski kierowca pisze SMS-y podczas jazdy


Z sondażu przeprowadzonego w Polsce przez Millword Brown SMG/KRC kilka lat temu wynika, że aż 27 proc. polskich kierowców czyta wiadomości tekstowe w telefonach podczas prowadzenia pojazdu. 18 proc. z nich prowadząc pisze SMS-y i wysyła maile.


Z danych policji wynika, że rośnie liczba kierowców karanych mandatem za rozmawianie przez telefon bez zestawu głośnomówiącego. W 2015 r. wystawiono za to wykroczenie 118 tys. mandatów. Kierowcy zapłacili w sumie ponad 23 mln zł kar.


brd24.pl