Dziennik "Der Tagesspiegel" podkreślił, że "Jarosław Kaczyński przedstawił śmierć swojego brata, który zginął w wypadku, jako efekt spisku dokonanego przez liberałów i Rosjan".

 

Zdaniem autora tekstu Paula Flückigera, "kwestia interpretacji katastrofy smoleńskiej, od czasu gdy PiS w październiku wygrało wybory, stała się niemal religią państwową". Jak napisał, temat Smoleńska został ukryty podczas kampanii wyborczej, kiedy to PiS eksponowało obietnice socjalne, ale "wrócił jako główny składnik rządu Szydło".


Dziennik zauważa, że dotychczasowe ustalenia komisji smoleńskiej, z czasów gdy władzę miała PO, zostały uznane przez nowy rząd "za bezużyteczne, zamknięto też stronę internetową prezentującą wyniki jej działania, a zajmujący się wyjaśnieniem katastrofy prokuratorzy zostali zwolnieni".

 

"Jak na razie, nowa komisja śledcza nie ma w składzie żadnego eksperta lotniczego. Jest natomiast jasne, że Jarosław Kaczyński chce »dowodu«, że miała miejsca próba zamachu" - kończy "Der Tagesspiegel".

 

"Smutek w Polsce politycznie użyteczny"


Dziennik "Frankfurter Rundschau" w artykule pod tytułem "Smutek w Polsce politycznie użyteczny" komentuje: "To właściwie nie jest okrągła rocznica. Ale 6. rocznica katastrofy lotniczej w Smoleńsku, w której 10 kwietnia 2010 roku zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 innych, prominentnych osób, ma tak wielkie znaczenie, jak rzadko kiedy. (…) Politycy PiS od lat podtrzymują tezę, że ta katastrofa lotnicza nie była tragicznym wypadkiem, lecz być może wynikiem spisku".


"Dlatego PiS na nowo wszczyna sprawę. W czasie uroczystości, które odbywały się przez całą niedzielę także w innych miastach kraju, ten aspekt odgrywał rolę tylko pośrednio. W stolicy odsłonięto kilka tablic pamiątkowych, na jednej z nich, upamiętniającej Lecha Kaczyńskiego, napisano: »poległ w służbie ojczyzny«. To jest od lat obowiązujący kierunek w kwestii smoleńskiej" - zauważa "Frankfurter Rundschau".


Der Tagesspiegel, dw.com