- Zgłoszenie dostaliśmy w piątek, 8 kwietnia. Prowadzimy dochodzenie w sprawie znęcania nad zwierzęciem, za co grozi kara do 3 lat pozbawiania wolności. 47-letnia właścicielka psa mówiła, że ma chorą matkę i nie miała czasu dla zwierzęcia - powiedziała polsatnews.pl asp. Edyta Krystkowiak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Hrubieszowie.

 

Dokarmiali sąsiedzi

 

Pies znajdował się w poprzednim miejscu zamieszkania jego właścicieli. Stracił sierść pod obrożą. Od wielu dni nie dostawał od właścicieli jedzenia i picia. Dokarmiali do okoliczni mieszkańcy. To właśnie oni wskazali inspektorom chełmskiej Straży Ochrony Zwierzą, gdzie mieszkają jego właściciele.  

 

"Na ich posesji zastaliśmy drugiego psa, stojącego w kojcu, w bardzo dobrej kondycji. Na pytanie, dlaczego jeden pies jest zadbany, a drugi w stanie zagrażającym życiu, właściciel stwierdził, że tamten dusi kury, dlatego też tam pozostał, a dokarmiają go sąsiedzi i przejezdni. Został wezwany patrol policyjny. W jego asyście odebraliśmy zwierzę natomiast właściciel zrzekł się do niego praw" - opisali swoją interwencję na Facebooku.

 

Pies trafił do lecznicy w Lublinie. Ma problemy z poruszaniem się, co - zdaniem weterynarzy - może wskazywać na ból towarzyszący podczas chodzenia.

 

Zwierzę zostało przekazane organizacji "Ratujemy Kundelki". Trafiło do schroniska w Warszawie. Według właścicieli ma 7 lat.

 

polsatnews.pl