Instytut Pamięci Narodowej prowadzi inwentaryzację pomników wdzięczności Armii Czerwonej, wzniesionych w Polsce po II wojnie światowej. Po tym, jak rosyjskie media, cytując wypowiedź szefa IPN, Łukasza Kamińskiego, poinformowały o planach usunięcia 500 takich pomników, rosyjskie MSZ akcję nazwało "barbarzyństwem".

 

W sprawie głos zabrał minister spraw zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow, który oświadczył, że Polska wyszła na pierwsze miejsce wśród krajów walczących z pomnikami żołnierzy radzieckich, poległych w latach II wojny światowej.

 

"To tkwi w ludziach"

 

Zdaniem byłego ambasadora RP w Moskwie to było oczywiste, że taka będzie reakcja. - Nie po raz pierwszy alergicznie reagują na próby przemieszczania pomników. Dla nich zwycięstwo w II wojnie światowej jest podstawową sprawą. To nie tylko kwestia rosyjskiego MSZ, to tkwi w ludziach – dodał odpowiadając na pytania Jarosława Gugały.

 

- Dziwię się, że IPN ogłasza centralną akcję, że będą wytyczne dla samorządów, jak mają postępować z pomnikami. Po co się wtrąca w to władzę? Do tej pory te pomniki znikały przy mniejszych awanturach, napięciach, pretensjach, ale większość usunięto. Można było poczekać, samorządy dałyby sobie radę – zaznaczył Ciosek

 

Zdaniem Stanisława Cioska ogłoszone przez szefa IPN plany dotyczące radzieckich pomników, to „samoistna akcja wynikająca z różnych układów politycznych, wyborów w IPN, nowej ustawy”. Jego zdaniem chodziło o to, by "zaistnieć" i pokazać, że "uszczypniemy tego niedźwiedzia".

 

Skansen pomników radzieckich

 

RMF FM poinformowało, że w przyszłym tygodniu może odbyć się wizja lokalna w miejscu, w którym IPN chce stworzyć skansen pomników radzieckich. Takie muzeum ma powstać w Czerwonym Borze na Podlasiu, między Łomżą a Zambrowem.

 

Polsat News, RMF FM