- Myślę, że istnieje ważny powód, dla którego premier i lider opozycji, a także kanclerz (minister finansów) i jego odpowiednik w gabinecie cieni powinni publikować swoje zeznania - to są ludzie, którzy są lub chcieliby być odpowiedzialni za narodowe finanse - podkreślił Cameron. Jak dodał, nie jest jednak zwolennikiem zmuszenia wszystkich posłów do opublikowania ich zeznań podatkowych.

 

- Obywatele domagaliby się podobnego podejścia wobec tych, którzy zadają nam pytania, odgrywają ważne role w samorządach i firmach państwowych, a nawet tych, którzy redagują programy telewizyjne i gazety. To byłaby bardzo duża zmiana dla naszego państwa i zdecydowanie nie powinna się odbyć bez wcześniejszej długiej i przemyślanej debaty - powiedział szef brytyjskiego rządu.

 

Zajrzyjcie w fundusze wydawców

 

W trakcie popołudniowej dyskusji w Izbie Gmin, Cameron bronił również faktu posiadania udziałów w zarejestrowanym w raju podatkowym funduszu Blairmore, podkreślając, że "istnieją tysiące podobnych funduszy inwestycyjnych i wiele milionów Brytyjczyków posiada w nich swoje udziały". Jak dodał, są one często używane przez fundusze emerytalne samorządu lokalnego, a także wiele brytyjskich firm i związków zawodowych.

 

- Szybkie przejrzenie dostępnych danych wskazuje, że BBC, Mirror Group (wydawca gazety Daily Mirror), Guardian Newspapers (wydawca dziennika The Guardian) i wybrana jedna, zupełnie losowo, dzielnica Islington (z której wywodzi się lider opozycji, Jeremy Corbyn) - one wszystkie mają fundusze ulokowane w podobnych inwestycjach. To absolutnie standardowa praktyka, a nie sposób unikania opodatkowania - podkreślił premier, wskazując, że trzymane tam fundusze są inwestowane w papiery wartościowe nominowane w dolarach.

 

Podkreślając twardą linię rządu wobec korupcji i przestępstw podatkowych, Cameron zapowiedział w poniedziałek wprowadzenie odpowiedzialności karnej dla firm, których pracownicy prowadzą działania mające na celu uchylenie się od opodatkowania.

 

Inne zasady dla super-bogaczy

 

Jego wyjaśnień nie przyjął lider opozycji Jeremy Corbyn, który ocenił, że opublikowane w ubiegłym tygodniu tzw. "papiery z Panamy" upewniły wielu Brytyjczyków w przekonaniu, że "istnieją inne zasady dla super-bogaczy i inne dla całej reszty".

 

Corbyn, który stoi na czele Partii Pracy od września ubiegłego roku, opublikował w poniedziałek swoje zeznanie podatkowe, z którego wynika, że zarobił w ubiegłym roku ok. 70 tys. funtów (ok. 374 tys. złotych), z których odprowadził należne 19 tys. funtów podatków (101,4 tys. złotych). Jak przyznał, musiał jednak zapłacić dodatkową karę w wysokości 100 funtów (ok. 530 złotych) za złożenie oświadczenia po terminie.

 

W wyniku presji opinii publicznej swoje zarobki ujawnili również główni kandydaci do zastąpienia Camerona na stanowisku przywódcy Partii Konserwatywnej: minister finansów George Osborne i mer Londynu Boris Johnson.

 

Według dokumentów, Osborne zarobił w ubiegłym roku około 200 tys. funtów (1,07 mln złotych), z których zapłacił 72 tys. funtów podatku (384 tys. złotych).

 

Johnson, który oprócz zarządzania Londynem jest regularnym felietonistą dziennika "Daily Telegraph", zainkasował z kolei 612 tys. funtów (3,27 mln złotych), z czego odprowadził 276 tys. funtów podatków (1,47 mln złotych). Co ciekawe, jego zarobki z dziennikarstwa były niemal dwa razy wyższe od tych wynikających z pełnienia funkcji mera stolicy Wielkiej Brytanii.

 

Cameron opublikował swoej zeznania podatkowe

 

Premier Cameron opublikował swoje zeznania podatkowe w minioną sobotę, jako pierwszy brytyjski premier w historii. Według opublikowanych dokumentów, zarobił on w roku fiskalnym 2014-2015 około 200 tys. funtów (1,06 mln złotych), płacąc od tego podatek wynoszący 76 tys. funtów (406 tys. złotych). Przez ubiegłe sześć lat było to łącznie odpowiednio blisko 1,1 mln funtów (5,9 mln złotych) i 400 tys. funtów (2,13 mln złotych). Wprowadzona w 2013 roku przez rząd Camerona obniżka najwyższej stawki podatku dochodowego z 50 proc. do 45 proc. pozwoliła zaoszczędzić mu przez ubiegłe dwa lata 5 tys. funtów (27 tys. złotych).

 

W połowie maja do Londynu zjadą się przedstawiciele kilkudziesięciu państw z całego świata, aby na zaproszenie premiera Camerona rozmawiać o walce z "wszelkimi przejawami korupcji, w tym uchylaniem się od podatków".

 

Wcześniej brytyjski rząd zapowiedział uruchomienie specjalnej grupy zadaniowej, która przestudiuje "papiery z Panamy" w celu zidentyfikowania potencjalnych przypadków łamania prawa.

 

"Papiery z Panamy" to potoczna nazwa ujawnionej 3 kwietnia bazy danych panamskiej kancelarii prawnej Mossack Fonseca, wyspecjalizowanej w zakładaniu i prowadzeniu firm offshore w rajach podatkowych. Z danych tych wynika, że 140 polityków i osobistości oficjalnych z całego świata, w tym 12 obecnych i byłych szefów państw oraz rodziny, bądź krąg przyjaciół 60 dalszych, ma powiązania z firmami offshore wykorzystywanymi do obchodzenia przepisów podatkowych w ich własnych krajach.

 

PAP/Polsat News/fot. PAP/EPA/HANNAH MCKAY