W badaniach przeprowadzonych przez austriackich ekspertów wykorzystano materiał porównawczy - tkanki i włosy krewnych ofiar zostały porównane ze szczątkami znalezionymi w 2015 r. w 60 grobach w stanie Guerrero.

 

"Na obecnym etapie nie udało się zidentyfikować żadnych profili genetycznych ofiar na podstawie DNA" - podkreślono w komunikacie prokuratury. Badania będą kontynuowane.

 

Szokujące odkrycie

 

Prowadzone od 10 miesięcy poszukiwania 43 meksykańskich studentów zaginionych w stanie Guerrero doprowadziły do odkrycia kilkudziesięciu miejsc pochówku ze 129 ciałami.

 

Władze Meksyku od początku podkreślały, że nie wiążą żadnego z tych odkryć z zaginięciem studentów. Dwa niezależne zespoły badawcze ustaliły zresztą, że w żadnym z odkrytych do tej pory masowych grobów nie ma śladów spalenia zwłok.

 

Studenci zaginęli 26 września 2014 roku po starciach z policją w czasie demonstracji w Iguali. Według prokuratury zostali przekazani członkom gangu narkotykowego; ci zamordowali ich, a zwłoki spalili. Gang miał działać na polecenie ówczesnego burmistrza miasta Jose Luisa Abarki i jego żony. Meksykańskie władze twierdzą, że przestępcy wzięli studentów za członków rywalizującego gangu.

 

Od zniknięcia studentów każdego 26. dnia miesiąca odbywają się demonstracje organizowane przez ich rodziców.

 

W Meksyku za zaginionych uważa się ponad 20 tys. ludzi, a wiele z tych zaginięć przypada na stan Guerrero, który jest znaczącym producentem opium. O terytorium i drogi przerzutowe narkotyków w tym stanie rywalizuje kilka karteli.

 

PAP