Podpisy rozpoczęli zbierać również zwolennicy zaostrzenia aborcji zrzeszeni w Inicjatywie Obywatelskiej "Stop aborcji", która chce, żeby aborcja w Polsce była zupełnie zakazana. Aby Sejm wnioski o referendum rozpatrzył, organizacje muszą zebrać pół miliona podpisów.


- Państwo polskie nie może opierać się na hipokryzji i udawać, że prawo dotyczące aborcji dzisiaj działa. Otóż nie działa. Miedzy 80 a 100 tys. Polek rocznie dokonuje aborcji, robią to za granica - powiedziała współprzewodnicząca partii Twój Ruch Barbara Nowacka podczas konferencji prasowej Inicjatywy "Ratujmy Kobiety". Przeprowadzanie przez lewicę referendum w sprawie przerywania ciąży zapowiedział w poniedziałek przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty .

 

- Przepisy zaostrzające spowodują dodatkowe, większe jeszcze dramaty kobiet, są absolutnie nieludzkie. A my chcemy żeby w Polsce przede wszystkim istniała dobra edukacja seksualna, łatwo dostępna antykoncepcja i żeby aborcja była legalna, wtedy kiedy musi być. Bo nie ma co się oszukiwać, to zjawisko będzie istniało - zauważyła Nowacka.


Kilkadziesiąt organizacji


Porozumienie "Odzyskać Wybór" skupia kilkadziesiąt organizacji, m.in. Świecką Szkołę, Porozumienie Kobiet 8 Marca, Fundację Feminoteka i facebookową grupę "Dziewuchy Dziewuchom", liczącą prawie 100 tys. członków.


"Wychodzimy na ulicę, bo nie godzimy się na to, aby o naszych ciałach i naszym życiu decydował ktokolwiek inny, niż my same" – napisały organizatorski protestu na Facebooku.

 

Uczestnicy demonstracji przynieśli transparenty z hasłami: "Martwe nie będziemy rodzić", "Prawo do aborcji prawem człowieka", "Edukacja seksualna zamiast kościelnej propagandy". Skandowano także: "Matka Polka ma już dość", "To nie kompromis to kompromitacja", "Nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób", "Moja macica nie pani broszka". Część protestujących przyniosła wieszaki, które stały się symbolem sprzeciwu wobec zaostrzenia przepisów aborcyjnych.

 

Władza nad ciałami kobiet

 

- Politykom i polityczkom popierającym zakaz aborcji, hierarchom Kościoła, fundamentalistkom i fundamentalistom katolickim nie chodzi o ochronę życia. Chodzi o władzę i kontrolę nad kobiecymi ciałami. Jedynym celem zakazu aborcji jest terroryzowanie i torturowanie kobiet - mówiła Natalia Broniarczyk z Porozumienia Kobiet 8 Marca. Podkreśliła, że zakazywanie aborcji nie przyczynia się do spadku ich liczby, ale zwiększa liczbę zgonów i powikłań zdrowotnych u kobiet.
 
- Jesteśmy wkurzone, że w Polsce prowadzi się krucjaty wymierzone przeciwko wyimaginowanym mordercom i morderczyniom płodów, kosztem zdrowia i życia kobiet, i kosztem dobrostanu narodzonych dzieci - mówiła Kamila Kuryło z Codziennika Feministycznego. - Za długo wmawiano nam, że obecne rozwiązanie to kompromis. To nie jest kompromis: to jest kompromitacja polskiego rządu i Kościoła - podkreślała.

 

Organizatorzy szacują, że w manifestacji przed Sejmem wzięło udział ok. 8 tys. osób. Broniarczyk podkreśliła, że protesty odbywały się też w innych miastach także poza granicami Polski m.in. Bydgoszczy, Bukareszcie, Pradze, Londynie, Brukseli i Tokio. W najbliższych dniach demonstracje zaplanowano także m.in. w Łodzi, Melbourne, Paryżu i Nowym Jorku.

 

Kolejne miasta


Demonstracje przeciwko zaostrzaniu ustawy aborcyjnej obyły się dziś także w Poznaniu (pl. Mickiewicza), Wrocławiu (pl. Solny), Kielcach (al. IX Wieków Kielc), Bydgoszczy (Stary Rynek) i w Słupsku (pl. Zwycięstwa).

 

W Poznaniu - według szacunków policji - protestowało prawie 3 tys. osób. Zebrani na placu Adama Mickiewicza trzymali w rękach wieszaki i transparenty: "Oprócz macic mamy mózgi, to my decydujemy!", "Chrońmy kobiety przed episkopatem".

 

W manifestacji wziął udział także prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. - Nie zgadzam się z tymi zmianami, które tak ograniczają wolność kobiet. (…) Uważam, że (aborcja - red.) to jest bardzo trudna decyzja kobiet i należy działać na rzecz uświadamiania, by takich trudnych decyzji nikt nie musiał podejmować. Natomiast penalizowanie tego jest, moim zdaniem, błędne - zaznaczył.

 

 

 

Również za granicą


W Brukseli przed ambasadą RP protestowała grupa około stu osób, w tym działaczki europejskich organizacji przeciwnych zaostrzaniu przepisów antyaborcyjnych oraz członkinie partii socjalistycznych. Demonstranci nieśli tablice i transparenty z hasłami w języku polskim, angielskim i francuskim: "Prawo wyboru", "Solidarność z polskimi kobietami", "Biskup nie jest lekarzem".

 

"Jesteśmy częścią ruchu feministycznego, przeprowadziliśmy podobne akcje również w Hiszpanii, ale także Belgii. Dziś jesteśmy solidarne z polskimi kobietami" - powiedziała Sylvie Lausberg z europejskiej platformy "Abortion Rights". "Może się wydawać, że polskiemu rządowi i Kościołowi w ogóle nie zależy na życiu kobiet" - dodała.

 

Przed polską ambasadą w Londynie przeciwko planom zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej demonstrowało ok. 300 osób m.in. z Partii Razem i brytyjskiej Partii Pracy oraz polskich i brytyjskich organizacji feministycznych.

 

Odzew w social media


Poparcie dla protestów przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych wyrażają w sieci użytkownicy mediów społecznościowych. Używają oni hasztagu #popieramdziewuchy. Wśród osób popierających demonstracje znalazły się m. in. amerykańska modelka i aktorka Milla Jovovich i polska modelka Anja Rubik.

 


 

 

Czas by się zjednoczyć i walczyć o Nasze prawo wyboru ! Its time to come together and fight for our rights ! #prochoice #popieramdziewuchy #womenrights #pieklokobiet

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Original by Anja Rubik (@originalbyanjarubik) 7 Kwi, 2016 o 11:17 PDT



"Stop aborcji"


W połowie marca do marszałka Sejmu wpłynęło zawiadomienie o zawiązaniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji", który będzie zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy całkowicie zakazującej usuwania ciąży.


Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział w zeszłym tygodniu, że jest przekonany, iż większość klubu PiS poprze takie rozwiązanie.


W komunikacie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski biskupi poprosili parlamentarzystów i rządzących, aby "podjęli inicjatywy ustawodawcze oraz uruchomili programy, które zapewniłyby konkretną pomoc dla rodziców dzieci chorych, niepełnosprawnych i poczętych w wyniku gwałtu".


Obecna ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (z 1993 r.) dopuszcza aborcję w trzech przypadkach: gdy ciąża zagraża zdrowiu i życiu kobiety, gdy powstała w następstwie czynu zabronionego, np. gwałtu lub kazirodztwa oraz gdy płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony.

 

polsatnews.pl, Polsat News, PAP