W 2015 roku amerykański Departament Stanu ujawnił ponad 30 tysięcy e-maili Hillary Clinton, obecnie faworytki w wyścigu o  nominację prezydencką Partii Demokratycznej, wysyłanych i odbieranych z jej prywatnego konta mailowego. Chodzi o adres, hdr22@clintonemail.com, który obok hrod17@clintonemail.com był wykorzystywany przez nią w latach 2009-2013, gdy Clinton pełniła funkcję 67. sekretarza stanu Stanów Zjednoczonych, czyli odpowiednika ministra spraw zagranicznych.

 

Republikanie, czyli polityczni oponenci Clinton, w związku z tym, że korzystała z prywatnej skrzynki, zarzucili jej złamanie prawa oraz brak przejrzystości.

 

WikiLeaks a sprawa polska

 

16 marca korespondencja Hillary Clinton (niepełna, gdyż część maili uznanych za "prywatne" Clinton poleciła skasować) została upubliczniona przez portal Wikileaks, słynący z publikowania dokumentów rządowych i korporacyjnych, nierzadko uderzających w ludzi piastujących najważniejsze stanowiska.

 

Dzięki wyszukiwarce portal dał internautom możliwość prześledzenia 30 tys. 322 maili, czyli w sumie ponad 50 tys. stron wiadomości wysyłanych i odbieranych przez Clinton.

 

Wśród nich kilkanaście stron korespondencji dot. wydarzeń z kwietnia 2010 roku, kiedy polski rządowy Tu-154 z 96 osobami na pokładzie rozbił się w Smoleńsku.

 

Wśród osób, z którymi Hillary Clinton wymieniała korespondencje, są m.in. Cheryl D. Mills, prawniczka, szefowa sztabu Hillary Clinton, która doradzała ws. głównych wyzwań polityki zagranicznej USA, Lee A. Feinstein, w latach 2009-2012 ambasador USA w Polsce, oraz zastępczyni szefa sztabu w Departamencie Stanu USA, Abedin Huma.

 

Telefon do Sikorskiego i relacja Feinsteina

 

O godzinie 13:23 (w Waszyngtonie 7:23), czyli po niecałych pięciu godzinach od katastrofy smoleńskiej, Hillary Clinton wysłała maila do Cheryl Mills, w którym napisała: "Staram się dodzwonić do FM (Foreign Ministry - red.)". Chodziło jej o ówczesnego ministra spraw zagranicznych Polski, Radosława Sikorskiego.

 

W odpowiedzi Mills przesyła Clinton maila od ambasadora USA w Polsce. Ten, w wiadomości zatytułowanej "Poland sitrep" (sitrep oznacza raport na temat sytuacji militarnej w danym kraju - red.) opisuje, że katastrofa pochłonęła najważniejsze cywilne i wojskowe osoby w państwie.

 

Wyjaśniał, że polska delegacja leciała na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

 

Dodał, że przejęcie władzy będzie pierwszym "poważnym sprawdzianem" polskiej konstytucji. Wyjaśniał też, że "marszałek niższej izby parlamentu, Bronisław Komorowski, tymczasowo przejmie przewodnictwo".

 

Napisał też, że konstytucja przewiduje, że data wyborów prezydenckich powinna zostać ustalona  w ciągu 14 dni od czasu przejęcia stanowiska przez Marszałka Sejmu. A same wybory muszą odbyć się w ciągu dwóch miesięcy.

 

W jego mailu znalazła się także informacja o tym, że premier Donald Tusk wraca z "Gdańska do Warszawy, by wziąć udział w spotkaniu z szefami ministerstw o godz. 13 czasu lokalnego".

 

Oraz to, że w czasie rozmów telefonicznych Tusk odebrał kondolencje od rosyjskiego premiera Władymira Putina, niemieckiej kanclerz Angeli Merkel i innych światowych przywódców.

 

"Tłumy ludzi ze świecami i kwiatami zaczęły zbierać się przed Pałacem Prezydenckim w centrum Warszawy. Msza ku czci poległych odbędzie się po południu. Polska jest w szoku i wchodzi w okres głębokiej żałoby narodowej. Poniżej nieoficjalna i niekompletna lista tych, którzy byli w samolocie".

 

"Kaczyński był zaufanym sojusznikiem Ameryki"

 

Także 10 kwietnia, tuż przed godz. 16 polskiego czasu, Abedin Huma, jedna z najbliższych współpracowniczek Clinton, w czasie gdy ta była Sekretarzem Stanu, przesłała jej mail z pytaniem, czy Clinton zgadza się z zaproponowaną przez nią wersją depeszy kondolencyjnej.

 

"Łączę się z prezydentem Obamą i przesyłam najgłębsze kondolencje narodowi polskiemu, rodzinie Kaczyńskich i rodzinom wszystkich, którzy zginęli w tej tragedii (…). Stany Zjednoczone stoją z Polakami w tej trudnej godzinie”. W depeszy napisano też, że Lech Kaczyński "był jednym z najbardziej cenionych i zaufanych sojuszników Ameryki".

 

"Ze Stoczni Gdańskiej do prezydentury"

 

W szkicu depeszy przesłanym do Hillary Clinton podkreślono też rolę Lecha Kaczyńskiego w walce o demokrację.

 

"Był dobrze znany w Stanach Zjednoczonych jako zwycięzca walki o demokrację przeciwko reżimowi. Człowiekiem, którego podróż ze Stoczni Gdańskiej doprowadziła do prezydentury (…). Prezydent Kaczyński był orędownikiem wolności i praw człowieka, nie tylko w Polsce, ale i na świecie".

 

 

Źródło: WikiLeaks

 

Na taką treść kondolencji Hillary Clinton zareagowała odpisując w mailu "O.K.".

 

Wieczorem 10 kwietnia, polskie media donosiły o kondolencjach płynących do Polski, także tych, które przesłała Hillary Clinton.

 

Cytowana przez media treść depeszy różniła się od wersji dyskutowanej w mailach z Clinton. Brzmiała tak: 

 

"Łączę się z prezydentem Obamą, składając moje najgłębsze kondolencje narodowi polskiemu, rodzinie Kaczyńskich i rodzinom wszystkich tych, którzy zginęli w tej tragedii. Wraz z prezydentem i jego żoną zginęli polscy przywódcy różnych odcieni politycznych, którzy kształtowali i przyspieszyli demokratyczną transformację Polski po 1989 roku i prowadzili Polskę do obiecującej przyszłości. Cały świat głęboko odczuwa tragedię ich przedwczesnej śmierci. Ich dziedzictwo będzie żyło w wolnej i kwitnącej Polsce".

 

polsatnews.pl