"Polska kiedyś znajdowała się pod komunistyczną dyktaturą, a dziś uważana jest za kraj udanej demokracji. Ale czy osiągnięta wolność jest teraz zagrożona? Nowy nacjonalistyczny rząd doprowadził do pogłębiającego się kryzysu konstytucyjnego, wzrostu ksenofobii i nietolerancji rasowej. Niektórzy obawiają się, że postępujące w kraju rozdarcie może się okazać zgubne dla jego przyszłej stabilności. Zaniepokojeni się również niektórzy z polskich sąsiadów z Unii Europejskiej" - rozważają autorzy filmu na początku i dodają, że przyjechali do Polski, by sprawdzić dlaczego tak się dzieje.

 

"UE zaczęła przyglądać się sytuacji"


Twórcy "Poles Apart" przedstawiają jak w kilka tygodni po przejęciu w Polsce władzy przez Prawo i Sprawiedliwość na ulice wyszli ludzie protestujący przeciwko nowej władzy, która zdaniem demonstrujących zagraża prawom człowieka i niezawisłości sądów. Jak stwierdzają autorzy dokumentu polityczna atmosfera w Polsce i tak była już "ciężka" z powodu wzrostu ksenofobii spowodowanej kryzysem migracyjnym. "Partnerzy Polski w UE zaczęli przyglądać się sytuacji" - zauważają.


Dokumentaliści rozmawiali m. in. z szefem organizacji antyfaszystowskiej Nigdy Więcej, prof. Rafałem Pankowskim. Opowiadał on o wzroście ataków na osoby z powodu koloru skóry czy wyznania. Komentator polityczny Konstanty Gebert mówi im o kampanii wyborczej w 2015 r. kiedy to politycy PiS "wywiesili banery stwierdzające, że nie dopuszczą do inwazji kraju przez obcych, co było argumentem w stylu Donalda Trumpa, świetnie zadziałało i doprowadził partię Kaczyńskiego do zwycięstwa".

 

"Kaczyński dysponuje niemal całkowitą władzą"


Jak zauważają autorzy filmu, zwycięstwo PiS nasiliło podziały w Polsce. Ich zdaniem, mimo że Jarosław Kaczyński nie jest premierem ani prezydentem, to "dysponuje niemal całkowitą władzą nad rządem". Dodają, że choć wielokrotnie próbowali z Kaczyńskim porozmawiać, to ich prośby o wywiad była odrzucane.


W "Poles Apart" można zobaczyć m. in. ujęcia z protestu Ruchu Narodowego przeciwko islamizacji podczas którego, jak zauważają "niektórzy uczestnicy używali hitlerowskich pozdrowień, co dziwi w kraju, który tak ucierpiał z rąk Nazistów".


Jak zauważają na koniec, zmiany w Polsce to nie tylko fenomen lokalny. "To odbicie tego, co dzieje się w dużej części wschodniej i centralnej Europy. Podczas gdy liderzy UE pogrążają się w kryzysie migracyjnym, coraz bardziej autorytarni i populistyczni politycy przejmują władzę, używając retoryki, która nigdy nie byłaby tolerowana w Zachodniej Europie".

 

 

polsatnews.pl