Według informacji brytyjskiego dziennika "The Guardian", Shirley Watts ma pretensje do dyrekcji stadniny w Janowie także o to, że nie informowano jej dokładnie, co się dzieje z klaczami.

 

Ona sama także prowadzi stadninę w Devon w Anglii. Dwie z czterech klaczy, jakie wypożyczyła stadninie dla celów prokreacyjnych, padły w odstępie kilku tygodni z powodu skrętu jelit. Shirley Watts zabrała ze stadniny pozostałe klacze w obawie o ich zdrowie.

 

"The Guardian" przytacza opinię jednej z brytyjskich hodowczyń koni, która uważa, że zwolnienie z pracy doświadczonych specjalistów w branży hodowli koni arabskich może poważnie zaszkodzić renomie polskich stadnin.

 

guardian.com, polsatnews.pl