Rzecznik PO Jan Grabiec powiedział na piątkowej konferencji prasowej, że szef resortu rolnictwa podczas swojego krótkiego urzędowania zdołał "obrócić w ruinę najważniejszą markę polskiego rolnictwa", czyli stadninę koni arabskich w Janowie Podlaskim. - To hasło z kampanii wyborczej: "Polska w ruinie" w doskonały sposób zostało zilustrowane w działalności ministra Jurgiela i w działalności stadnin koni - stwierdził.

 

Codziennie - mówił Grabiec - napływają informacje, że ważne podmioty międzynarodowe, które współpracowały z polskimi stadninami koni "wycofują się ze współpracy". - Dlatego wzywamy dziś ministra Jurgiela do podjęcia stanowczych kroków zmierzających do przywrócenia kompetentnego kierownictwa i kompetentnego zarządzania tymi stadninami - oświadczył rzecznik PO.

 

- Dziś może być ostatni moment, w którym uratować można jedną z najważniejszych marek polskiego rolnictwa. Już za kilka dni tej możliwości nie będzie, bo te zmiany wizerunkowe przyniosą nieodwracalne, dramatyczne szkody - dodał.

 

"Niekompetencja nie moża być tolerowana"

 

Rzecznik Platformy zapowiedział, że jeśli szef resortu rolnictwa nie podejmie odpowiednich kroków w ciągu najbliższych dni, to Platforma zwróci się do Sejmu o wyrażenie wotum nieufności wobec niego. - Te kilka dni, to dla ministra Jurgiela egzamin z tego, czy dba o interesy polskiego rolnictwa czy też o interesy partyjne PiS. Jeśli tak będzie, to wniosek o wotum nieufności dla ministra Jurgiela wkrótce zostanie w Sejmie złożony - powiedział Grabiec.

 

Dodał, że "niekompetencja nie może być tolerowana". - Ten bezmiar niekompetencji, który przynosi dramatyczne skutki musi zostać przerwany - powiedział rzecznik PO.

 

"Konie padały także za rządów PO-PSL"

 

Proszona o komentarz rzeczniczka PiS Beata Mazurek powiedziała, że za rządów koalicji PO-PSL tylko od 2010 r. w stadninie w Janowie Podlaskim padło ponad 50 koni. - Wówczas rządzący nie dymisjonowali swojego ministra rolnictwa - powiedziała.

 

- Opinia publiczna o tym nie słyszała, bo sprawy, jak sądzę, były zamiatane pod dywan. Dziś PO podgrzewa atmosferę, co jest nieuczciwe - stwierdziła. - O składzie rządu decyduje premier, a nie opozycja - podkreśliła Mazurek.

 

Żona rockmana zabiera klacze

 

Przed tygodniem, w nocy z piątku na sobotę padła klacz Amra należąca do Shirley Watts, stałej bywalczyni dorocznej aukcji koni arabskich - Pride of Poland - w Janowie Podlaskim. Klacz przebywała w janowskiej stadninie w ramach dzierżawy. W ostatnich miesiącach był to już trzeci przypadek padnięcia cennej klaczy na skręt jelit w tej stadninie. 17 marca padła klacz Preria, także należąca do stadniny koni Halsdon Arabians (Wielka Brytania), której właścicielką jest Watts. W czwartek Shirley Watts zabrała ze stadniny w Janowie Podlaskim swoje dwa pozostałe konie - klacze Pietę i Augustę.

 

Wcześniej, w październiku ub. roku z tego samego powodu padła klacz Pianissima. To m.in. było powodem odwołania w połowie lutego br. długoletniego prezesa tej stadniny Marka Treli. Nowy prezes stadniny w Janowie Podlaskim, Marek Skomorowski, oddał się w poniedziałek do dyspozycji przełożonych. We wtorek wieczorem minister rolnictwa poinformował, że niezwłocznie będzie powołana osoba pełniąca obowiązki prezesa stadniny.

 

PAP