- Dziś rano rozmawiałem z dyrektorem ds. edukacji urzędu miasta Łodzi i trzeba przyznać, że nawet urzędnicy mieli już wątpliwości czy w tej sprawie uda się coś załatwić. Dyrektor powiedział, że te negocjacje trwały już od kilku miesięcy i właściwie każde spotkanie kończyło się tak samo - było bezowocne - podkreślił Wenerski.


W piątek doszło do spotkania ostatniej szansy. - Spotkał się prezes spółdzielni z wiceprezydentem Łodzi Tomaszem Trelą. To spotkanie zakończyło się nieoczekiwanym sukcesem - relacjonował dziennikarz.

 

Jak podkreśał "argumenty prezesa były mocno absurdalne". - Pierwszy, że rodzice podwożą dzieci do przedszkola samochodami, zostawiają je na cały dzień i zabierają miejsca mieszkańcom. Drugi, że przedszkole jest na tyle hałaśliwe, że utrudnia życie - powiedział.

 

- Sami mieszkańcy byli zaskoczeni taką argumentacją. Mówią, że przedszkole funkcjonuje od 38 lat i nigdy nie było problemów z hałasem - relacjonował Wenerski.