Nie obyło się bez incydentów. W porcie w Mitilini, stolicy Lesbos, troje aktywistów wskoczyło do wody obok niewielkiego promu, chwyciło się długiego łańcucha od kotwicy i ułożyło palce w geście zwycięstwa. Zostali wyciągnięci z wody przez grecką straż przybrzeżną. Inni protestujący próbowali dostać się do portu.


Greccy celnicy powiedzieli BBC, że w piątek łącznie do Turcji zostanie odesłanych 140 osób. Ci, którzy nie są Syryjczykami, trafią do ośrodków deportacyjnych, a Syryjczycy będą przewiezieni do obozów dla uchodźców, gdzie zajmą miejsce tych syryjskich migrantów, którzy zostaną bezpośrednio przesiedleni do UE.


Greckie władze zasypane wnioskami o azyl


W poniedziałek z Lesbos do tureckiego portu Dikili odesłano pierwszą grupę 202 migrantów, głównie z Pakistanu i Afganistanu. Jednak proces deportacji migrantów został następnie wstrzymany, gdyż greckie władze zostały zasypane wnioskami o azyl, których nie były w stanie na bieżąco rozpatrywać z powodu braku personelu.


Zgodnie z porozumieniem UE z Turcją od 4 kwietnia uchodźcy, którzy po 20 marca wjechali nielegalnie do Grecji, mają być przetransportowani z powrotem do Turcji, jeśli nie złożyli wniosku o azyl lub jeśli ich wniosek został odrzucony. Za każdego Syryjczyka wydalonego z UE ma przybywać legalnie do UE inny Syryjczyk. To rozwiązanie ma być tymczasowe, a jego celem jest zniechęcenie uchodźców do nielegalnej przeprawy do Grecji oraz zniszczenie "modelu biznesowego" przemytników ludzi.

 

PAP