Według wprowadzonych w życie przepisów, które dotyczą zarówno meczetów, jak i małych licznych w regionie ośrodków, uczęszczanych głównie przez muzułmańskich imigrantów, język włoski jest obowiązkowy w prowadzeniu każdej działalności na ich terenie z wyjątkiem tej ściśle związanej z praktykami rytualnymi dotyczącymi kultu.

 

- Z racji wymogu przejrzystości i szacunku nie do przyjęcia jest to, by nie można było zrozumieć tego, co mówi się w meczecie - mówią lokalni politycy z prawicowej, rządzącej Wenecją Euganejską Ligi Północnej, którzy przedstawili przyjęty projekt rozporządzenia. Poparła ich partia Forza Italia. Jedna z przedstawicielek władz regionu Elena Donazzan, odpowiedzialna za oświatę, oświadczyła: - Żyjemy w niebezpiecznym momencie historycznym; europejskie miasta zostały zaatakowane przez islamskich terrorystów. Należy dać sygnał po to, aby na naszym terytorium nie było miejsc kultu, które nie podlegają kontroli.

 

Przypomniała zarazem, że takie ośrodki kultu islamskiego znajdują się także "w magazynach, pomieszczeniach pod schodami, w prywatnych mieszkaniach".

 

Wcześniej, zauważa się, powadzone we Włoszech śledztwa dotyczące działalności komórek dżihadystów i ich sympatyków wykazywały, że ośrodki muzułmańskie są jednym z najważniejszych miejsc propagandy radykalnego islamu i indoktrynacji, a także niekiedy werbunku w szeregi Państwa Islamskiego.

 

Politycy rządzącej we Włoszech centrolewicowej Partii Demokratycznej uznali nakaz mówienia po włosku za "jawnie niekonstytucyjny". - Region nie może ustalić, w jakim języku należy mówić - powiedział radny Piero Ruzzante.

 

Polemiki dotyczące meczetów trwają też w Lombardii, rządzonej również przez Ligę Północną, niechętną wobec muzułmańskich imigrantów. Władze wprowadziły tam przepisy zmieniające zasady budowy nowych miejsc kultu, co uznano za faktyczne całkowite zablokowanie takich projektów. Włoski Trybunał Konstytucyjny uznał to nowe rozporządzenie za niezgodne z ustawą zasadniczą. Mimo to rządzący Lombardią politycy prawicy zapowiadają, że nie wycofają rozporządzenia.

 

PAP