W wartościach bezwzględnych - według niego - oznaczałoby to zejście z poziomu ok. 10 mld euro rocznie do 5,5-5,8 euro. - To jest realistyczny cel, który chciałbym osiągnąć - powiedział. Dodał, że osiągnięcie go, przesunie nas z grupy najgorszych pod tym względem państw do grupy "średniaków". Dopiero po osiągnięciu tego celu - wskazał - będziemy mogli aspirować do roli liderów, czyli krajów skandynawskich, gdzie luka jest na poziomie 4-5 proc.


Właśnie lukę VAT-owską minister uznał za jeden z istotniejszych elementów szarej strefy, która, jak mówił, według polskich szacunków stanowi 12 proc. PKB, a według danych Banku Światowego aż jedną czwartą gospodarki.


By tę lukę zmniejszyć rząd i MF planują przedsięwzięcia prawne, instytucjonalne, a także perswazyjne. Wymienił w tym kontekście pakiet zmian ustawowych, uszczelniających przepisy. Szałamacha zwrócił jednocześnie uwagę, że prawnicy czasami przywiązują zbyt dużą wagę do samych zmian prawa, a zbyt małą do jego przestrzegania w określonych warunkach kulturowych.


"Trzeba zmienić przekonanie, że wygrywa ten, co nie płaci podatków"


Zmianą instytucjonalną ma być powołanie Krajowej Administracji Skarbowej z połączenia służby celnej i organów skarbowych. KAS ma być wyposażona w "nowoczesne narzędzia informatyczne".


Najtrudniejsza, zdaniem ministra, będzie zmiana postaw. - Trzeba bowiem zmienić przekonanie przedsiębiorców, że wygrywa ten, co nie płaci podatków - powiedział. Za jedno z udanych działań w tej sferze uznał wprowadzoną przez poprzednią ekipę loterię paragonową.


- Wszystakie te elementy razem spowodują pozytywny efekt w postaci osuszania szarej strefy - powiedział Szałamacha.


Występujący na odbywającej się w MF konferencji wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński pół żartem przywoływał opinię, że poziom szarej strefy w danym państwie zależy od nasłonecznienia - czym większy, tym jest ona większa.


Mówił też, że w przypadku Polski największe straty dla gospodarki w związku z szarą strefą są w branży naprawy samochodów i w handlu.

 

PAP