- Mężczyzna złożył wyjaśnienia, które teraz będą weryfikowane - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Rzecznik poinformował, że zebrane dowody, w szczególności sekcja zwłok, pozwoliły na przedstawienie zarzutów mężczyźnie. Badanie posekcyjne wykazało, że dziecko miało rozległe obrażenia brzucha.


Do zdarzenia doszło w mieszkaniu przy ul. Więckowskiego w Łodzi. W poniedziałek rano 26-letnia kobieta zadzwoniła pod numer alarmowy informując, że jej córka ma problemy z oddychaniem. Zanim karetka przyjechała na miejsce, dyspozytor pogotowia instruował kobietę, jak ma przeprowadzić reanimację dziecka. Dziewczynki jednak nie udało się uratować.

 

Nie było śladów na ciele


W tym czasie dziecko było pod opieką matki i jej partnera. Gdy mężczyzna usłyszał, że na miejsce przyjedzie policja, uciekł. Początkowo policja nie łączyła jego ucieczki ze śmiercią dziecka. Był on bowiem poszukiwany do odbycia kilkunastu dni kary zastępczej za niezapłacenie nałożonej na niego grzywny.


Śledztwo wykazało jednak, że w niedzielę wieczorem dzieckiem zajmował się tylko partner matki, która była w pracy. Po jej powrocie dziewczynka już spała. Dopiero rano kobieta zorientowała się, że dziecko jest w krytycznym stanie.

 

rmf24.pl, polsatnews.pl