- Mam przekonanie, że od samego początku spór wokół TK to wielka pułapka, mistyfikacja polityczna - podkreślił Jaki. Jego zdaniem w "dużym szumie informacyjnym gubi się to, dlaczego powstał ten spór".


- Powstał w momencie, kiedy prezes Rzepliński napisał niekonstytucyjną ustawę dla PO. Zrobił to dlatego, że było przekonanie, że PO straci władzę, a chcieli stworzyć jakąś instytucję, która pozwoli im tę władzę utrzymać, która będzie mogła blokować reformy i wolę Polaków - dodał.


"Robimy wszystko, żeby TK nie blokował woli Polaków"


Zdaniem wiceministra, "PO postanowiła ukraść pięciu sędziów Trybunału". – Dzisiaj mówi "możemy wam oddać dwóch i w porządku". Nie, nie w porządku - powiedział Jaki.


Jaki zaznaczył, że nowa większość miała prawo do wyboru pięciu sędziów TK, bo ich kadencja kończyła się już po wyborach. - To dawałoby równowagę w TK i szansę na to, że ustawy zostaną obiektywnie ocenione - podkreślił.


- Zależy mi tylko na tym, żebym mógł wprowadzić program, który obiecałem w wyborach, a TK, który nie ma legitymacji ludzi (sędziów wybiera parlament - red.), może go zablokować - tłumaczył Jaki w rozmowie z Markiem Kacprzakiem. - Robimy wszystko, żeby Trybunał nie blokował woli Polaków - dodał.


"To nie jest równowaga, to dyktat"


- Wybierzmy TK od nowa. Opozycja niech wskaże większość sędziów – zaproponował Jaki. - Ale opozycja nie chce się na to zgodzić, bo im nie chodzi o to, żeby problem rozwiązać. Chcą mieć pretekst do wzbudzania publicznych emocji - zaznaczył wiceminister. Dodał, że nawet gdyby udało się rozwiązać problem TK, to "opozycja znajdzie inny powód, żeby grzmieć, że w Polsce jest łamana demokracja, żeby wyprowadzać ludzi na ulice".


- Przedstawiamy propozycję kompromisu. Ilu sędziów Trybunału mamy oddać opozycji, żeby uważali, że problem jest zakończony? Tylu, ilu chcieli na początku? To nie jest równowaga, to dyktat - podkreślił Jaki.


Wiceminister powiedział, że ma "głębokie przekonanie, że Trybunał nie działa zgodnie z prawem".


"Europie może się nie podobać wiele decyzji polskiego rządu"


- Takie rządy jak nasz, czy Wiktora Orbana, które chcą prowadzić bardzo silną, podmiotową, polską politykę zagraniczną, nie są lubiane w Europie. Tej większości w Europie, która w tej chwili rządzi, kierowanej przez Angelę Merkel, może się nie podobać wiele decyzji polskiego rządu - powiedział Jaki.


- My chcemy nie dopuścić do tego, żeby w Polsce rządzili ludzie z "Sowy" - powiedział wiceminister nawiązując do rozmów m.in. polityków PO, które zostały nagrane w restauracji "Sowa i Przyjaciele".

 

Polsat News