W Holandii trwa od godz. 7.30 referendum w sprawie umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina, która została już ratyfikowana przez obie izby parlamentu i weszła w życie. Wyniki sondażu exit poll są spodziewane natychmiast po zakończeniu referendum, ok. godz. 21.

 

Według sondażowni Maurice De Hond ostateczna frekwencja będzie oscylować wokół 25-30 proc. Szacunki te opierają się na danych opublikowanych przez największe holenderskie miasta o godz. 13. Aby głosowanie było ważne, do urn musi pójść 30 proc. uprawnionych.

 

Holenderscy eurosceptycy nie chcą Ukrainy w Unii

 

Niewiążące referendum jest przeprowadzane z inicjatywy ugrupowań eurosceptycznych, które zebrały w tej sprawie ponad 300 tys. podpisów. Argumentują one, że stowarzyszenie z Ukrainą jest pierwszym etapem procesu, który zakończy się przyjęciem do UE tego "pogrążonego w nieodpowiedzialnej wojnie z Rosją, skorumpowanego i rządzonego przez oligarchów kraju". Za wszystko zapłaci zaś europejski podatnik, a porozumienie zawarli politycy i brukselscy technokraci ponad głowami obywateli.

 

Według ekspertów środowe referendum jest testem, jak silne są antyunijne nastroje społeczne i - najpewniej - będzie wyraźnym znakiem poparcia dla eurosceptycznych partii przed wyborami parlamentarnymi w Holandii w 2017 roku, które prowadzą w przedwyborczych sondażach. Badania opinii Maurice De Hond wskazywały, że trzy czwarte Holendrów pewnych udziału w referendum planowało zagłosować przeciwko, a tylko jedna czwarta chciała oddać głos za porozumieniem UE-Ukraina.

 

Kampania przedreferendalna była spokojna i nie dotarła do wielu Holendrów, którzy w większości nie wiedzą, o co w głosowaniu chodzi. Tym bardziej, że od 1 stycznia 2016 roku umowa UE-Ukraina w całości obowiązuje, łącznie z jej zasadniczą częścią o wolnym handlu. Choć formalnie Holandia pozostaje jedynym krajem UE, który - w oczekiwaniu na wyniki referendum - nie dokończył procesu ratyfikacji.

 

Możliwy Nexit

 

Celem inicjatorów głosowania jest rozbicie UE albo utorowanie drogi do wyjścia Holandii ze wspólnoty. Dyskusja na temat tzw. Nexitu (analogicznie do brytyjskiego Brexitu) nabiera tempa, a jego zwolennicy wykorzystują każdą okazję, by nagłośnić swoje postulaty.

 

Jeśli referendum będzie ważne, mimo niewiążącego charakteru, wygrana "nie" będzie dużym kłopotem dla holenderskiego rządu, który akurat sprawuje półroczną prezydencję w Radzie UE. Taki wynik może doprowadzić do kryzysu w krajowej polityce, a być może nawet do kryzysu na skalę europejską. Na razie nie ma żadnego oficjalnego scenariusza działań, ale analitycy są zdania, że kwestia ratyfikacji będzie musiała zostać ponownie poddana głosowaniu w parlamencie.

 

Według agencji Reutera na poziomie unijnym nie będzie konieczne zawetowanie umowy z Ukrainą, choć z drugiej strony ignorowanie wyniku referendum tylko pogłębi eurosceptyczne nastroje w Holandii i innych krajach.

 

Odrzucenie przez jeden z unijnych krajów umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą będzie też zwycięstwem Rosji, która to porozumienie przed laty potraktowała jako ingerencję w jej strefę wpływów i która pozytywnie odbiera oznaki słabości i podziałów po stronie UE.

 

To pierwsze referendum w Holandii od wprowadzenia w życie nowych przepisów w 2015 roku, które umożliwiają przeprowadzanie takiego głosowania po zebraniu co najmniej 300 tys. podpisów w internecie.

 

PAP