Dwa hiszpańskie konserwatywne dzienniki "ABC" i internetowy "El Confidencial" podały we wtorek, że Fundacja Centrum Studiów Politycznych i Społecznych (CEPS), o której od dawna było wiadomo, że doradzała rządowi nieżyjącego już Hugo Chaveza, w latach 2003-2011 otrzymała od władz Wenezueli 7 mln euro w kilku transzach, m.in. by promować ideologię boliwariańską.

 

Dotychczas prasa podawała, że wpłaty te nie przekraczały 3,5 mln euro.

 

Doniesienia pojawiły się w czasie, gdy hiszpańska policja prowadzi śledztwo w sprawie ewentualnego nielegalnego finansowania Podemos. Ta skrajnie lewicowa i sprzeciwiająca się oszczędnościom partia powstała w styczniu 2014 r., m.in. za pośrednictwem CEPS.

 

Rzecznik Podemos zaprzecza

 

Rzecznik grupy parlamentarnej Podemos w Kongresie Deputowanych Inigo Errejon we wtorek zapewniał, że mówienie, iż ugrupowanie miało nielegalne źródła finansowania, jest "radykalnie fałszywe".

 

Dopytywany przez dziennikarza, czy "do kasy Podemos lub jej struktur nie trafiło nawet jedno euro z 7 mln, które wenezuelski rząd przekazał CEPS", Errejon, były szef tego think tanku, potwierdził, że tak się nie stało.

 

Obie konserwatywne gazety powoływały się na kopię trzystronicowego dokumentu z maja 2008 r., w którym wenezuelski minister finansów Rafael Isea szczegółowo opisywał, komu rząd przekazał pieniądze. Dokument ten jest w posiadaniu hiszpańskich śledczych.

 

Dokumenty hiszpańskich śledczych

 

Z przecieku wynika, że już w latach 2003-2007 CEPS doradzał prezydentowi Wenezueli, ministrowi spraw wewnętrznych i parlamentowi.

 

Podpisanie nowych umów z fundacją "pozwoli na wzmocnienie więzi i zobowiązań z przedstawicielami lewicowych, w swej istocie antykapitalistycznych, szkół myślenia, które mogą doprowadzić w Hiszpanii do konsensusu między ruchami społecznymi a siłami politycznymi" - argumentował wenezuelski minister. Jego zdaniem takie umowy powinny "promować jak najbliższe boliwariańskiemu rządowi zmiany polityczne" w Hiszpanii. Na dokumencie widnieje podpis Chaveza, który był głową państwa od 1999 r. do swej śmieci w 2013 r.

 

Wśród członków fundacji, której strona internetowa w środę nie działała, byli założyciele Podemos, w tym numer jeden tego ugrupowania Pablo Iglesias, numer dwa Errejon, socjolog Carolina Bescansa czy politolog Juan Carlos Monedero.

 

W środę internetowy dziennik "El Espanol" ocenia, że celem przecieku jest "uniemożliwianie pojawienia się alternatywy dla Mariano Rajoya" przed 2 maja. Do tego dnia hiszpańskie partie powinny porozumieć się w sprawie rządu, jeśli chcą uniknąć kolejnych wyborów pod koniec czerwca.

 

Hiszpania wciąż nie ma utworzonego rządu

 

Hiszpańskim ugrupowaniom wciąż nie udało się bowiem utworzyć rządu, choć od wyborów minęły prawie cztery miesiące. Prowadzone w tym czasie negocjacje okazały się bezowocne. Na początku marca lider socjalistów Pedro Sanchez dwa razy nie uzyskał wotum zaufania w Kongresie Deputowanych.

 

Według "El Espanol" MSW od wielu tygodni wiedziało o istnieniu wenezuelskiego dokumentu, ale resort postanowił go rozpowszechnić właśnie 48 godzin przed spotkaniem między Sanchezem, Iglesiasem i liderem centrowej, liberalnej partii Ciudadanos Albertem Riverą w sprawie ewentualnego rządu koalicyjnego. Spotkanie zaplanowano na czwartek. "Celem przecieku jest wysadzenie w powietrze porozumienia, które odsunęłoby Rajoya od władzy" - ocenia gazeta w artykule "Brudne finanse, brudne przecieki".

 

Dziennik apeluje do Podemos o przedstawienie przekonujących wyjaśnień na temat związków z reżimami, które nie przestrzegają praw człowieka. "Romantyczna opowieść, jaką Iglesias chciał stworzyć o Podemos jako o partii, która powstała spontanicznie na ulicy jedynie dzięki wysiłkowi swych sympatyków, zanika" - ocenia "El Espanol".

 

W wyborach parlamentarnych z 20 grudnia zwyciężyli konserwatyści z Partii Ludowej (PP) Rajoya. Mimo to stracili oni większość absolutną w Kongresie Deputowanych i nie byli w stanie utworzyć rządu. Według "El Espanol" Rajoy dąży do kolejnych wyborów, "nawet jeśli nie jest to najwłaściwsze rozwiązanie dla Hiszpanii".

 

PAP