Swój początek sprawa miała w styczniu, gdy w jednej z przychodni na terenie Ząbkowic Śląskich firma, zarejestrowana w Łodzi, prowadziła odpłatne badania. Część spośród pacjentów, którzy zgłosili się na testy, wyniki dostała jeszcze tego samego dnia. Inni na swoje musieli czekać około dwóch tygodni. Dlatego niektórzy o tym, że wyniki badań zdecydowanie różnią się od uzyskiwanych wcześniej, dowiedzieli się z opóźnieniem. Uznali je za niewiarygodnie i zaczęli mieć podejrzenia, co do działalności firmy.

 

Policjanci powiadomieni przez zaniepokojonych pacjentów ustalili, że dokumentacja medyczna opatrzona była pieczątką lekarza, który prowadził własną praktykę i nie był zatrudniony w tej firmie. 23 stycznia, czyli w dniu, w którym prowadzono badania, nie było go też w Ząbkowicach Śląskich, ani nie zapoznawał się z wynikami badań mieszkańców tego miasta. Był bardzo zdziwiony, że na dokumentach widniała jego pieczątka.

 

Policja w Ząbkowicach Śląskich prosi osoby, które poddały się takiemu badaniu, aby zgłaszały się do wydziału kryminalnego tamtejszej jednostki.

 

polsatnews.pl