Turystyka jest głównym źródłem dochodów Egiptu, więc rząd robi co może, by uspokoić potencjalnych odwiedzających i zapewnić, że w przygotowywanych dla nich kurortach jest całkowicie bezpiecznie.

 

Jak pokazują statystyki turyści nie do końca w to wierzą. Wielu z nich coraz częściej wybiera inne kierunki podróży, a ci, którzy pojawiają się jednak w Egipcie, robią to ze względu na drastyczny w ostatnich miesiącach spadek cen.

 

Rząd Egiptu zapewnia o bezpieczeństwie, ale kolejne zamachy temu zaprzeczają

 

Plaże i bazary Sharm El Sheikh (kurortu w południowej części półwyspu Synaj, leżącego nad brzegiem Morza Czerwonego) jeszcze niedawno tętniły życiem. Dziś turystów korzystających tam z egipskiego słońca jest niewielu.

 

Zapewnieniom egipskiego rządu, że w kraju jest bezpiecznie, coraz mniej osób wierzy także po ostatnim porwaniu samolotu linii EgyptAir. Maszyna, której załogę sterroryzował Egipcjanin, musiała awaryjnie lądować na lotnisku na Cyprze.

 

Flickr/Lars Plougmann

 

Polaków też coraz mniej

 

Egit odwiedza także znacznie mniej Polaków niż jeszcze kilka lat temu. Ma to związek z wydanym w grudniu ubiegłego roku przez ministerstwo spraw zagranicznych RP komunikatem, w którym przedstawiciele resortu odradzali podróże m.in. do Egiptu, Tunezji, Libanu, Afganistanu, Iraku, Jemenu, Nigerii, Somalii i Syrii.

 

"Jest to efekt wzrastającego zagrożenia terrorystycznego ze strony dżihadystów" - ostrzegał MSZ.

 

Flickr/Evan Wilson

 

polsatnews.pl