Przed kilkoma dniami w "Gazecie Polskiej Codziennie" ukazał się artykuł, w którym wskazano m.in. że w latach 50. ubiegłego wieku Maksymilian Sznepf, ojciec obecnego ambasadora Polski w USA, został przez GRU skierowany do służby dyplomatycznej w Waszyngtonie.

 

"Idzie o odwołanie mnie z funkcji ambasadora"

 

W odpowiedzi na ten artykuł oraz na komentarze publicystów i internautów Ryszard Schnepf na jednym z portali społecznościowych napisał m.in.: "To tylko jeden z kilkuset hejtów wywołanych kampanią pomówień, oszczerstw i kłamstw uruchomioną przez skrajnie prawicowe media przeciwko mnie, mojej żonie, dzieciom i rodzicom".

 

Jak wyjaśnił, autorzy doniesień "sięgnęli po absurdalne argumenty, a nawet sugerując, że nie jestem tym, kim jestem. W całej tej hecy przypominającej najgorsze momenty w przedwojennej i powojennej historii Polski idzie o odwołanie mnie z funkcji ambasadora w USA. Autorom nie wystarczył jednak argument niekompetencji czy zwykłej nieprzydatności. Sięgnęli do nazistowskiej tradycji oczerniania rodziny, grzebania w korzeniach, snucia przypuszczeń, sugerowania spisku. Nie wystarczy krytyka. Trzeba skopać, opluć, upokorzyć".

 

Wskazał też, że burzony jest wizerunek Polski tolerancyjnej, bez rasizmu i antysemityzmu. "Fala antysemickich hejtów dotarła za ocean, budząc konsternację, a przede wszystkim skutecznie burząc z mozołem budowany przeze mnie wizerunek Polski tolerancyjnej, bez rasizmu i antysemityzmu" - napisał Schnepf.

 

Waszczykowski w poniedziałek w Radiu Dla Ciebie krytycznie ocenił internetowe wpisy ambasadora. "Myślę, że przesadził, ponieważ dzisiejsza Polska nie przypomina Polski z '68 roku, nie ma antysemickiej nagonki, chociaż są ludzie, którzy hejtują" - mówił. Jak podkreślił minister, "trzeba będzie poważnie porozmawiać z ambasadorem, że jednak przesadził".

 

Zakończenie kadencji "wywołałoby pewne zamieszanie"

 

Szef polskiej dyplomacji poinformował, że na początku roku Schnepf otrzymał powiadomienie, że latem zakończy się jego kadencja. Pytany, czy w związku z wydarzeniami z ostatnich dni ambasador zostanie odwołany, minister odparł, że "to by wywołało pewne zamieszanie w tej chwili w naszej dyplomacji, w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi i tuż przed szczytem (NATO w lipcu - red)".

 

"Ale jeśli sytuacja będzie się rozwijać w ten sposób, że z jednej strony będzie ocena ambasadora, że sytuacja wygląda jak przed II wojną światową, jak w '68 roku, z drugiej strony będzie kontynuowana dyskusja przez jego krytyków, dziennikarzy, (...) to być może trzeba będzie to rozstrzygnąć wcześniej" - podkreślił minister SZ. Zastrzegł jednocześnie, że taka decyzja nie może być pochopna i wymaga zastanowienia.

 

Schnepf jest ambasadorem Polski w USA od września 2012 r., wcześniej był m.in. ambasadorem w Hiszpanii. W latach 2007-2008 był wiceministrem spraw zagranicznych.

 

Premier: ambasador to nie polityk

 

O sprawę wpisów Schnepfa dziennikarze pytali też w poniedziałek w Szczecinie premier Beatę Szydło.  - Pan ambasador musi pamiętać, że ambasadorowie nie są politykami. Pan ambasador nie jest politykiem; jest urzędnikiem państwowym, który powinien o tym pamiętać również w swojej aktywności na portalach społecznościowych i w swoich wypowiedziach - powiedziała szefowa rządu.

 

PAP