Dziewczynka była pod opieką matki i jej partnera. Gdy reanimacja nie przyniosła skutku i dziecko zmarło, lekarz pogotowia zawiadomił policję. Wówczas partner matki uciekł z domu.

 

- Na ciele dziecka były drobne siniaki i zadrapania, ale lekarz stwierdził, że nie one były przyczyną zgonu - powiedziała polsatnews.pl rzeczniczka łódzkiej policji mł. insp. Joanna Kącka.

 

Jak wyjaśniła, mężczyzna nie zapłacił nałożonej na niego grzywny i miał do odbycia kilkanaście dni kary. - Prawdopodobnie, gdy usłyszał o policji, uciekł, aby uniknąć odpowiedzialności - dodała Kącka. Policja na razie nie łączy śmierci dziecka z zachowaniem mężczyzny.

 

polsatnews.pl; Express Ilustrowany