Australijskie władze już poinformowały, że znalezione na Mauritiusie na Oceanie Indyjskim elementy, przypominające części samolotu, zostaną zbadane przez ekspertów, aby ustalić, czy należały do zaginionego ponad dwa lata temu malezyjskiego boeinga.

 

 

Według agencji Reutera właściciel hotelu na wyspie Rodrigues, ok. 550 km na wschód od głównej wyspy Mauritius, który widział znalezisko, powiedział, że wyglądało ono na część wewnętrznej ściany maszyny. Dodał, że domniemane wewnętrzne elementy samolotu, na których według niego widać fragment tapety, znaleźli hotelowi goście.

 

Na Twitterze pojawił się komentarz jednego z użytkowników, który mówi, że znaleziony element może być pierwszym oznakowanym fragmentem z wnętrza zaginionej maszyny, jaki został odnaleziony.

 

 

Australijski minister transportu Darren Chester zastrzegł, że nie jest możliwe określenie pochodzenia części, znalezionych w czwartek, dopóki nie zbadają ich eksperci.

 

 

To kolejne znalezione elementy

 

W marcu australijskie władze poinformowały, że szczątki znalezione w Mozambiku "niemal na pewno" pochodzą z malezyjskiej maszyny, a w 2015 roku Francja powiadomiła, że z zaginionego samolotu pochodził fragment skrzydła znaleziony na wyspie Reunion.

 

Australia kierowała poszukiwaniami Boeinga 777 linii Malaysia Airlines, który zaginął 8 marca 2014 roku z 239 osobami na pokładzie, głównie Chińczykami. Feralny lot, oznaczony MH370, był z Kuala Lumpur do Pekinu. Eksperci przypuszczają, że maszyna spadła do Oceanu Indyjskiego, prawdopodobnie na zachód od Australii, gdy skończyło się paliwo.

 

Lot MH370 linii Malaysia Airlines to jedna z największych zagadek w dziejach lotnictwa. Samolot zniknął z radarów niedługo po starcie. Dane satelitarne wskazują, że zmienił kurs i leciał na południe.

 

PAP