"Nie dla torturowania kobiet". Protest przeciw ustawie całkowicie zakazującej aborcji

Polska
"Nie dla torturowania kobiet". Protest przeciw ustawie całkowicie zakazującej aborcji
Polsat News

Kilkaset osób protestowało przed Sejmem przy ul. Wiejskiej przeciwko nowelizacji ustawy antyaborcyjnej. Pod obywatelskim projektem ustawy całkowicie zakazującej przerywanie ciąży zbierane były podpisy. Jej projekt trafił już do marszałka sejmu. Inicjatorem protestu jest Partia Razem, a jej symbolem druciany wieszak.

Wieszak służy dziś do wieszania ubrań. Organizatorzy chcą przypomnieć, że kiedyś zdesperowane i pozbawione praw kobiety sięgały po niego, aby przerwać ciążę. - To jest cofnięcie nas do czasu średniowiecza, kiedy kobiety z użyciem wieszaków, szydeł czy płukanek narażały swoje życie, by usunąć ciążę. Z takich powodów często umierały – powiedziała współorganizatorka protestu, Dorota Budacz z Partii Razem.

 

Śledztwa przy szpitalnych łóżkach, rodzenie dzieci oprawcom

 

- Zgwałcone nastolatki będą zmuszone do rodzenia dzieci swoim oprawcom. Ta ustawa doprowadzi do tego, że kobiety, które dowiedzą się o tym, że płód jest uszkodzony i niezdolny do samodzielnego życia przez kilkadziesiąt tygodni będą czekać na rozwiązanie się ciąży. To są tortury, przeciw którym protestujemy - wyjaśniła Budacz.

 

Budacz zauważyła, że przez ustawę kobiety czekają "śledztwa prokuratury i policji, które rozpoczną się przy szpitalnych łóżkach kobiet, które straciły dziecko". - Prokuratorzy będą prowadzić śledztwa, żeby sprawdzić, czy poronienie nastąpiło w naturalnych okolicznościach. Kobiety będą trafiać do więzienia za to, że poroniły i nie potrafią udowodnić że nie stało się to z ich winy - stwierdziła.

 

Dodała jednocześnie, że przez przyjęcie ustawy kobiety będą bały się zgłaszać ciążę czy nawet chodzić do lekarza, a lekarze będą bali się leczyć kobiety, u których ciąża zagrażać będzie ich zdrowiu i życiu.

 

Nowacka: gnębi kobiety i zmusza do narażania życia

 

Razem z protestującymi przy ul. Wiejskiej była Barbara Nowacka z Twojego Ruchu. - Ten projekt jest po prostu nieludzki - oceniła lewicowa działaczka. Stwierdziła, że ma on w założeniu "gnębić kobiety i zmuszać je do narażenia swojego życia, ponieważ części Episkopatu wydaje się, że jej życie jest mniej warte". - To jest projekt który ma narażać ją na cierpienia fizyczne i psychiczne, zabraniając jej decydować o sobie - oceniła.

 

Nowacka przypomniała, że Polska jest jednym z bardziej rygorystycznych krajów jeśli chodzi o prawo dotyczące przerywania ciąży.

 

Porozumienie z 1993 roku zakłada, że ciążę można przerwać w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego, np. gwałtu. - Cały czas wmawia nam się, że to był kompromis, a nie był to kompromis - oceniła Nowacka. Dodała, że "my jako środowiska lewicowe, liberalne i feministyczne będziemy domagać się po raz kolejny liberalizacji tego projektu, czyli zezwolenia kobiecie na realne samostanowienie o sobie".

 

Nowelizacja proponowana przez fundację pro-life zniesie również te przepisy. - To jest piekło kobiet - oceniła Nowacka.

 

Lewicowa działaczka powiedziała, że "zawsze trzeba pokazywać, że jest druga strona, że nie ma zgody społeczeństwa na działania kleru i skrajnej prawicy" nawet, jeśli szanse na zablokowanie projektu są małe.

 

 

Polsat News

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze