Wieszak służy dziś do wieszania ubrań. Organizatorzy chcą przypomnieć, że kiedyś zdesperowane i pozbawione praw kobiety sięgały po niego, aby przerwać ciążę. - To jest cofnięcie nas do czasu średniowiecza, kiedy kobiety z użyciem wieszaków, szydeł czy płukanek narażały swoje życie, by usunąć ciążę. Z takich powodów często umierały – powiedziała współorganizatorka protestu, Dorota Budacz z Partii Razem.

 

Śledztwa przy szpitalnych łóżkach, rodzenie dzieci oprawcom

 

- Zgwałcone nastolatki będą zmuszone do rodzenia dzieci swoim oprawcom. Ta ustawa doprowadzi do tego, że kobiety, które dowiedzą się o tym, że płód jest uszkodzony i niezdolny do samodzielnego życia przez kilkadziesiąt tygodni będą czekać na rozwiązanie się ciąży. To są tortury, przeciw którym protestujemy - wyjaśniła Budacz.

 

Budacz zauważyła, że przez ustawę kobiety czekają "śledztwa prokuratury i policji, które rozpoczną się przy szpitalnych łóżkach kobiet, które straciły dziecko". - Prokuratorzy będą prowadzić śledztwa, żeby sprawdzić, czy poronienie nastąpiło w naturalnych okolicznościach. Kobiety będą trafiać do więzienia za to, że poroniły i nie potrafią udowodnić że nie stało się to z ich winy - stwierdziła.

 

Dodała jednocześnie, że przez przyjęcie ustawy kobiety będą bały się zgłaszać ciążę czy nawet chodzić do lekarza, a lekarze będą bali się leczyć kobiety, u których ciąża zagrażać będzie ich zdrowiu i życiu.

 

Nowacka: gnębi kobiety i zmusza do narażania życia

 

Razem z protestującymi przy ul. Wiejskiej była Barbara Nowacka z Twojego Ruchu. - Ten projekt jest po prostu nieludzki - oceniła lewicowa działaczka. Stwierdziła, że ma on w założeniu "gnębić kobiety i zmuszać je do narażenia swojego życia, ponieważ części Episkopatu wydaje się, że jej życie jest mniej warte". - To jest projekt który ma narażać ją na cierpienia fizyczne i psychiczne, zabraniając jej decydować o sobie - oceniła.

 

Nowacka przypomniała, że Polska jest jednym z bardziej rygorystycznych krajów jeśli chodzi o prawo dotyczące przerywania ciąży.

 

Porozumienie z 1993 roku zakłada, że ciążę można przerwać w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego, np. gwałtu. - Cały czas wmawia nam się, że to był kompromis, a nie był to kompromis - oceniła Nowacka. Dodała, że "my jako środowiska lewicowe, liberalne i feministyczne będziemy domagać się po raz kolejny liberalizacji tego projektu, czyli zezwolenia kobiecie na realne samostanowienie o sobie".

 

Nowelizacja proponowana przez fundację pro-life zniesie również te przepisy. - To jest piekło kobiet - oceniła Nowacka.

 

Lewicowa działaczka powiedziała, że "zawsze trzeba pokazywać, że jest druga strona, że nie ma zgody społeczeństwa na działania kleru i skrajnej prawicy" nawet, jeśli szanse na zablokowanie projektu są małe.

 

 

Polsat News