Władze Górskiego Karabachu - nieuznawanej republiki sprzymierzonej z Armenią, ale leżącej formalnie w graniach Azerbejdżanu - poinformowały w sobotę o strąceniu należącego do Azerbejdżanu śmigłowca i zadaniu "znacznych strat".

 

Azerbejdżan natychmiast zdementował te doniesienia. Jak podano, azerskie siły jedynie odpowiedziały na atak strony armeńskiej, a żaden śmigłowiec nie został strącony.

 

Ministerstwo obrony Armenii w komunikacie oświadczyło, że "wróg, wykorzystując czołgi, artylerię i lotnictwo próbował przekroczyć linie obrony armii Górskiego Karabachu i zająć pozycje taktyczne". "Wróg został odparty" - podkreślił resort.

 

Z informacji podawanych przez strony konfliktu wynika, że zginęło ponad 20 żołnierzy - 12 po stronie Azerbejdżanu i "ponad 10" po stronie Armenii. Resort obrony Azerbejdżanu twierdzi, że ponad 100 armeńskich żołnierzy zostało zabitych lub rannych oraz że zniszczonych zostało sześć armeńskich czołgów i 15 stanowisk artyleryjskich.

 

Rosja apeluje o pokój

 

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował, że rosyjski prezydent Władimir Putin zaapelował już do obydwu stron konfliktu o zawieszenie broni "aby uniknąć dalszych ofiar". O powrót do rozejmu zaapelował już również szef moskiewskiej dyplomacji Siergiej Ławrow.

 

- Z punktu widzenia Rosji konflikt o Górski Karabach jest nierozwiązywalny, podobnie jak konflikt Izraela z Palestyną. Moskwa chciałaby, aby zamrożenie konfliktu trwało jak najdłużej, a w regionie utrzymywała się równowaga sił. Zdaniem moskiewskich ekspertów za konfliktem mogą stać Azerowie wspierani przez Turcję, która jest skonfliktowana z Moskwą - powiedział korespondent Polsat News w Moskwie Tomasz Kułakowski.

 

Po tym jak Rosja wysłała wojska do Syrii, a Turcja zestrzeliła rosyjski bombowiec, który przekroczył granice syryjsko-turecką i naruszył przestrzeń powietrzną Turcji, relacje między dwoma krajami znacząco się pogorszyły.

 

Co najmniej 30 tys. ofiar konfliktu

 

Konflikt zbrojny o Górski Karabach wybuchł w 1988 roku, u schyłku ZSRR. Starcia przerodziły się w wojnę między już niepodległymi Armenią a Azerbejdżanem. Wojna pochłonęła 30 tys. ofiar śmiertelnych, setki tysięcy uchodźców musiały szukac schronienia poza granicami. W 1994 roku podpisano jednak zawieszenie broni. Nieuznawana przez świat, ale związana z Armenią enklawa, formalnie wciąż pozostaje częścią Azerbejdżanu.

 

Azerbejdżan często grozi przejęciem kontroli nad Górskim Karabachem siłą i inwestuje znaczne środki w umacnianie swej armii. Z kolei Armenia, sprzymierzona z Rosją, ostrzega, że nie pozostanie bierna, jeśli Górski Karabach zostanie zaatakowany.

 

 

AlJazeera.com, PAP