- Spodziewaliśmy się, że będą kolejki, ale przypominamy, że wnioski można składać przez pierwsze trzy miesiące, a otrzyma się wyrównanie do 1 kwietnia - wyjaśnił wiceminister. Jak dodał, terminy pierwszych wypłat uzależnione są od gmin, ale Szwed spodziewa się, że mogą nastąpić już na koniec kwietnia lub na początku maja.


Wiceminister zaznaczył, że samorządy bardzo odpowiedzialnie podeszły do przygotowania punktów, w których można składać wnioski, żeby rozładować kolejki. - W  miastach jest od kilkunastu do kilkudziesięciu punktów - urzędy gmin, miejskie i gminne ośrodki pomocy społecznej, szkoły, przedszkola, żłobki - wyliczył Szwed.


Wyjaśnił, że do złożenia wniosku potrzebny jest tylko druk, nie potrzeba żadnych dokumentów. Wniosek można złożyć także poprzez system bankowy, w którym bierze udział 21 banków. – Przychodzą cztery wnioski na sekundę - dodał Szwed.


"Na tym programie się tylko zyskuje"


Minister tłumaczył, że wprowadzenie granicy 18 lat było konieczne ze względu na ograniczony budżet państwa. - Program to ogromna inwestycja. W tym roku 17 mld zł, w przyszłym 23 mld zł. Myślę, że można byłoby ten wiek przesuwać, ale na dzisiaj naszego państwa na to nie stać. Zawsze jak ustalamy granicę, to ktoś jest poza nią. Nikt na tym programie nie traci, na tym programie tylko się zyskuje – zaznaczył Szwed.


Program oprócz pomocy materialnej rodzinom, ma na celu poprawienie wskaźnika dzietności. - Założyliśmy, że przez 10 lat jesteśmy w stanie ten wskaźnik poprawić, albo przynajmniej ten trend spadkowy zatrzymać. Liczymy, że ten program przyniesie nam ok. 280 tys. nowych narodzin - dodał.


Wiceminister tłumaczył, że jeżeli ktoś pracuje w innym kraju i tam pobiera świadczenie na dzieci, to nie może zgłosić się po świadczenie z programu "500+". Takie osoby będą zobowiązane do przedstawienia zaświadczenia, że nie pobierają pieniędzy na dzieci w innym kraju, a weryfikacja tych informacji będzie odbywała się przez urzędy marszałkowskie.

 

Polsat News