- Jestem mocno rozczarowany postawą naszych władz. Nie zdawali sobie chyba sprawy jak ważne jest uregulowanie kwestii dopingu - powiedział prezes kenijskiego KOl Kip Keino. Poinformował jednocześnie, że wystąpił do WADA o przedłużenie terminu wdrożenia antydopingowych przepisów prawnych.

 

- Straciliśmy trzy lata przeznaczone na zrobienie porządku w naszym domu - dodał Keino, który postulował zaostrzenie przepisów antydopingowych już w 2013, a następnie w 2014 roku.

 

Ulitmatum dla Kenii

 

WADA dała Kenii czas do 5 kwietnia, aby wprowadzić nowe przepisy i zasady finansowania krajowej agencji antydopingowej. To już kolejny termin, bowiem wcześniej te kwestie miały być uregulowane do 14 lutego.

 

Kenijski parlament zapoznał się w środę, podczas pierwszego czytania, z ustawą, która sankcjonuje stosowanie dopingu grzywną wysokości tysiąca dolarów lub (i) roku pozbawienia wolności , a także powołuje do życia Kenijską Agencję Antydopingową (ADAK). Nie ma jednak szans, aby ustawa została uchwalona do 5 kwietnia, bowiem po środowym posiedzeniu ogłoszono dziesięciodniową przerwę w obradach.

 

Na początku marca światowa federacja lekkoatletyczna (IAAF) umieściła Kenię na liście pięciu krajów, w których "panuje krytyczna sytuacja" w kwestii polityki antydopingowej. Obok afrykańskiej potęgi lekkoatletycznej na liście znalazły się Etiopia, Ukraina, Białoruś i Maroko.

 

Około 40 kenijskich sportowców zamieszanych było w afery dopingowe w ostatnich trzech latach. W końcu lutego zawieszony został na sześć miesięcy dyrektor generalny Kenijskiej Federacji Lekkoatletycznej Isaac Mwangi, podejrzany o korupcję i ukrywanie przypadków dopingu.

 

PAP