Południowokoreańskie ministerstwo obrony narodowej poinformowało, że fale radiowe, mające na celu zakłócić odbiór sygnałów GPS, są emitowane od czwartku z kilku miejsc w Korei Północnej, m.in. z miasta Hedzu, na południowym zachodzie, i Gór Diamentowych, na wschodzie.

 

Z powodu awarii GPS w piątek do portu Sokcho na wschodzie Korei Południowej musiało wcześniej wrócić ok. 70 spośród 332 kutrów - podała agencja Yonhap, powołując się na straż przybrzeżną.

 

Zakłócenia wystąpiły też w 58 samolotach, ale nie miały one poważnych konsekwencji dla lotów.

 

Południowokoreańskie ministerstwo ds. zjednoczenia narodowego nazwało takie działania prowokacją.

 

- Domagamy się, by Północ zaprzestała takich prowokacji i zachowywała się w sposób, który pomoże poprawić stosunki między naszymi krajami - oświadczył rzecznik resortu.

 

Napięcie na Półwyspie Koreańskim znacznie wzrosło po czwartej północnokoreańskiej próbie jądrowej z 6 stycznia br. Sytuację pogarszają manewry wojskowe USA i Korei Południowej. Zdaniem Pjongjangu te odbywające się w Korei Południowej ćwiczenia są próbą przed inwazją.

 

W 2010 roku Seul informował, że Pjongjang dysponuje importowanymi z Rosji urządzeniami, które pozwalają na zakłócanie odbioru sygnałów GPS w Korei Południowej.

 

W 2012 roku, gdy na Półwyspie Koreańskim było wyjątkowo niespokojnie, Seul oskarżył Pjongjang, że przez dwa tygodnie zagłuszał sygnały GPS. Zmusiło to setki południowokoreańskich samolotów i statków do korzystania z dodatkowego sprzętu nawigacyjnego, aby uniknąć zagrożenia dla bezpieczeństwa. Pjongjang zaprzeczał tym oskarżeniom.

 

PAP