- Policja wszczęła dochodzenie pod zarzutem chuligaństwa. Powiedzieli, że uderzyłem w twarz funkcjonariusza, co oczywiście nie jest prawdą - powiedział w piątek Akram Ajlisli agencji AFP.

 

Pisarza zatrzymano na krótko w środę na lotnisku w Baku i zabroniono mu wyjazdu do Włoch, dokąd udawał się na festiwal literacki w Wenecji.

 

- Funkcjonariusz straży granicznej wyjaśnił, że mam zakaz opuszczania kraju, lecz później zwrócił mi paszport i pozwolił odejść - powiedział pisarz.

 

Krytykowany przez media, pisarzy i parlament

 

Gdy w grudniu 2012 roku opublikował powieść "Kamienne sny", traktującą o konflikcie między Azerbejdżanem a Armenią o Górski Karabach, skrytykowały go najpierw media, później organizacja pisarzy (do której od ponad 20 lat nie należy), a potem nawet parlament.

 

Pisarza pozbawiono specjalnym dekretem tytułu Ludowego Pisarza Azerbejdżanu i emerytury, a prezydent Ilham Alijew powiedział, że literat próbował przedstawić Azerów w niehumanitarnym świetle. Pewien prorządowy deputowany poinformował lokalne media, że oferuje nagrodę w wysokości 10 tys. manatów (równowartość około 10 tys. euro) każdemu, kto obetnie Ajlislemu ucho.

 

Krytycy zarzucali pisarzowi "proarmeńskie" sympatie w przedstawieniu konfliktu w Górskim Karabachu, ormiańskiej enklawie w południowo-zachodniej części Azerbejdżanu. Podczas protestów przed domem Ajlislego palono egzemplarze jego książki, a żona i syn pisarza zostali zmuszeniu do odejścia z pracy.

 

Zastraszany za apel o pojednanie z Ormianami

 

Organizacja praw człowieka Human Rights Watch (HRW) oskarżyła wówczas władze Azerbejdżanu o zastraszanie pisarza, który zapewniał, że pragnął, by jego powieść posłużyła jako apel o pokój między zwaśnionymi Azerbejdżanem i Armenią. "Nie sądziłem, że to będzie tak upolitycznione" - twierdził Ajlisli.

 

Konflikt zbrojny o Górski Karabach wybuchł w r. 1988, u schyłku ZSRR. Starcia przerodziły się w wojnę między już niepodległymi Armenią a Azerbejdżanem. Wojna pochłonęła 30 tys. ofiar śmiertelnych, były setki tysięcy uchodźców. W 1994 roku podpisano zawieszenie broni. Nieuznawana przez świat, związana z Armenią enklawa formalnie wciąż pozostaje częścią Azerbejdżanu.

 

Azerbejdżan często grozi przejęciem kontroli nad Górskim Karabachem siłą i inwestuje znaczne środki w umacnianie swej armii. Z kolei Armenia, sprzymierzona z Rosją, ostrzega, że nie pozostanie bierna, jeśli Górski Karabach zostanie zaatakowany.

 

PAP