Sąd Najwyższy uznał, że osądzenie gen. Czesława Kiszczaka przez sąd powszechny, a nie wojskowy, było prawidłowe, a jego stanu zdrowia nie można było także uznać za powód odstąpienia od ścigania.

 

Kiszczak, który zmarł w listopadzie 2015 r., na pięć miesięcy przed śmiercią został prawomocnie skazany w sprawie stanu wojennego. Sąd Apelacyjny utrzymał wtedy wyrok pierwszej instancji. Sąd Najwyższy rozpatrywał sprawę Kiszczaka, bo mimo jego śmierci, gdy kasacja jest na korzyść skazanego sąd ją rozpatruje.

 

- Decyzja Sądu Najwyższego w sposób ostateczny potwierdza, że Czesław Kiszczak nie był w żaden sposób człowiekiem honoru, ale zwykłym przestępcą, który jest odpowiedzialny za nielegalne wprowadzenie w Polsce stanu wojennego. To nie tylko prokurator IPN domagał się sprawiedliwości w tej sprawie, ale również wszystkie te osoby, których życie legło w gruzach po 13 grudnia 1981 roku. Wśród nich są zarówno rodziny tych, którzy ponieśli śmierć w czasie stanu wojennego, jak również osoby, które w wyniku przestępczych działań oskarżonego zostały wyrzucone w pracy, uczelni, bądź też były bezprawnie internowane - powiedział prokurator Bogusław Czerwiński z Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

 

W 2012 r. Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że stan wojenny nielegalnie wprowadziła tajna grupa przestępcza o charakterze zbrojnym pod wodzą gen. Wojciecha Jaruzelskiego w celu likwidacji NSZZ "Solidarność", zachowania ustroju komunistycznego oraz osobistych pozycji we władzach PRL. Kiszczaka skazano na dwa lata więzienia w zawieszeniu.

 

PAP