Premier zapewniła w Polskim Radiu, że wszystkie obietnice PiS są aktualne i wszystkie zostaną spełnione.

 

- Ale musimy jasno powiedzieć tak, że jesteśmy realistami, jesteśmy też ludźmi, którzy muszą rozsądnie patrzeć na sytuację gospodarczą i finansów publicznych. Wszystkiego naraz oczywiście nie zrobimy. Musimy rozłożyć w czasie wprowadzane reformy - powiedziała.

 

Przypomniała, że obniżka wieku emerytalnego, założenia dotyczące frankowiczów i ustawa podnosząca kwotę wolną od podatku, to projekty zgłoszone przez prezydenta Andrzeja Dudę.

 

Obniżka wieku emerytalnego za pół roku

 

Premier zaznaczyła, że projekt dotyczący obniżenia wieku emerytalnego jest już procedowany w Sejmie.  - Sądzę, że w najbliższym czasie komisja będzie się nim zajmowała. Jeżeli Sejm będzie pracował zgodnie z przyjętym harmonogramem, to myślę, że po wakacjach ten projekt ustawy powinien być przyjęty - powiedziała.

 

Prezydencki projekt ustawy przywracającej niższy wiek emerytalny - 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn (obecnie wiek emerytalny wynosi 67 lat, niezależnie od płci) trafił w marcu do specjalnej sejmowej podkomisji. Prezydent zgłosił go w listopadzie ubiegłego roku.

 

Kwota wolna zwiększana etapami

 

Premier wyjaśniła, że w sprawie podniesienia kwoty wolnej od podatku zdecydowano, że w związku z sytuacją finansów publicznych, rząd zaproponuje inne rozwiązanie, niż prezydent w swoim projekcie (projekt prezydencki przewiduje od razu podniesienie kwoty wolnej do 8 tys. zł). Beata Szydło zapowiedziała, że prawdopodobnie podniesienie kwoty wolnej będzie rozłożone w czasie.

 

 - Uważam, że w tej chwili w pierwszym rzędzie powinniśmy podwyższyć kwotę wolną od podatku osobom, które mają najniższe dochody, bo to przede wszystkim pomoże polskim emerytom, którzy mają bardzo niskie emerytury - powiedziała. Dodała, że po rozmowie z wicepremierem Mateuszem Morawieckim i ministrem finansów Pawłem Szałamachą zdecydowano o wprowadzeniu rozwiązania kilkuetapowego.

 

W ubiegłym roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepisy o kwocie wolnej od podatku w obecnym kształcie, nieprzewidujące jej waloryzacji, są niezgodne z konstytucją i należy je zmienić.

 

Frankowicze jeszcze poczekają

 

Odnosząc się do problemu kredytów walutowych premier poinformowała, że eksperci prezydenta będą prowadzić po raz kolejny konsultacje w tej sprawie. Wskazała na negatywną opinię Komisji Nadzoru Finansowego wobec projektu prezydenckiego.  - Chciałabym poznać też uzasadnienie i opinie ekspertów na temat opinii KNF, bo wydaje mi się, że ona troszeczkę była zbyt ostra - zaznaczyła szefowa rządu.

 

- Oczywiście, że trzeba również pomóc frankowiczom, bo przede wszystkim - musimy to jasno powiedzieć - chodzi po prostu o sprawiedliwość. Dlatego, że bardzo często te osoby brały kredyty frankowe nawet bez własnej woli - uważa Beata Szydło.

 

Wyjaśniła, że osobom, które nie miały zdolności kredytowej w złotych, proponowano kredyt we frankach, co było dla instytucji finansowych bardzo korzystne. W efekcie wielu kredytobiorców wpadło w pułapkę, a w licznych przypadkach spłata kredytu jest obecnie niemożliwa.  - Musimy szukać rozwiązań - podkreśliła premier.

 

Prezydencki projekt ustawy "o sposobach przywrócenia równości stron niektórych umów kredytu i umów pożyczki" przewiduje przeliczenie walutowego kredytu hipotecznego na złote po "sprawiedliwym" kursie. Według wyliczeń KNF koszt tego rozwiązania dla banków to kwota 44,6 - 67,2 mld zł, zależnie od przyjętego scenariusza.

 

Trzeci projekt podatku od handlu

 

- Jeżeli chodzi o podatek od hipermarketów, to w tej chwili jest już przygotowany projekt ustawy - dwie propozycje, które są konsultowane - powiedziała szefowa rządu.

 

Premier przyznała, że pierwszy projekt zaproponowany przez ministerstwo finansów nie był dobrym projektem, spotkał się z dużą krytyką, dlatego resort po konsultacjach zmienił założenia.

 

- Rzecz polega na tym, żebyśmy rzeczywiście, tak jak deklarowaliśmy to w kampanii wyborczej, opodatkowali tych, którzy mają bardzo duże zyski z działalności handlowej, a niewspółmiernie małe podatki płacą tutaj w Polsce. Przede wszystkim chodzi o duże sieci handlowe, które mają swoje centrale poza granicami Polski i płacą w Polsce naprawdę bardzo znikome podatki - wyjaśniła.

 

- A z drugiej strony chodzi o to, żebyśmy wspierali polski handel i dawali szanse równego konkurowania polskim małym firmom. W związku z tym po konsultacjach pan minister finansów doszedł do wniosku, że trzeba te założenia w tej chwili zmienić i niebawem ten podatek będzie przyjęty - zapowiedziała premier.

 

Według wcześniejszych zapowiedzi do konsultacji z handlowcami mają trafić dwa warianty podatku od handlu - podatek liniowy z dość wysoką kwotą wolną i jako drugi wariant - podatek progresywny z mniejszą kwotą wolną i maksymalną stawką nieprzekraczającą 2 proc.

 

PAP