Komitet zaczyna list od przypomnienia sytuacji. 14 marca 2016 roku jego członkowie złożyli zawiadomienie o utworzeniu inicjatywy oraz projekt ustawy chroniącej życie, jej uzasadnienie i ponad tysiąc podpisów poparcia. "Zgodnie z art. 6 ust. 4 ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli, Marszałek Sejmu postanawia o przyjęciu zawiadomienia w terminie 14 dni od jego doręczenia. Termin ten minął 28 marca" - czytamy w liście.

 

Według Komitetu, 24 marca marszałek odmówił rejestracji i wezwał jego członków do uzupełnienia analizy finansowych skutków wykonywania projektu ustawy.

 

"W piśmie powołał się Pan na błędnie zacytowany fragment uzasadnienia projektu, z którego wynikałoby, iż zakładamy wydawanie aktów wykonawczych, nieobjętych przedstawioną analizą skutków finansowych. W rzeczywistości wskazywaliśmy jedynie na możliwość przyjęcia, niezależnie od naszego projektu, innych ustaw przyznających szczególne świadczenia na rzecz rodzin, matek i dzieci" - tłumaczą autorzy listu i argumentują, że w uzasadnieniu projektu pada jednoznaczne stwierdzenie, że "nie pociąga za sobą obciążenia budżetu państwa lub budżetów jednostek samorządu terytorialnego".

 

Komitet narzeka, że w minionych latach, kiedy większość sejmowa nie była przychylna "pełnej ochronie życia", marszałkowie Sejmu nigdy "nie zgłaszali formalnych zastrzeżeń zmierzających do proceduralnej obstrukcji projektów".

 

Inicjatywa pro life przypomniała także marszałkowi, że jego partia - Prawo i Sprawiedliwość - w programie ma zapisaną "ochronę życia od poczęcia", "odrzucenie eutanazji" oraz otwartość na obywatelskie projekty ustaw.

 

Kłopotliwa ochrona życia

 

Fundacja Pro-Prawo do życia złożyła w marcu w Sejmie zawiadomienie o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji". Sejm miał czas do 28 marca, by Komitet zarejestrować. Od tego momentu autorzy projektu planowali w ciągu trzech miesięcy zebrać 100 tys. ważnych głosów poparcia. Wtedy Sejm musiałby przedstawić projekt do pierwszego czytania.

 

Dziennik "Rzeczpospolita" informował jednak, że Prawo i Sprawiedliwość nie chce wchodzić w konflikt z dużą częścią społeczeństwa na kolejnym polu. Według "Rz" złożenie projektu, to wstęp do debaty, która byłaby kłopotliwa dla partii rządzącej.

 

polsatnews.pl, ordoiuris.pl