-Wczoraj podjąłem decyzję o przekazaniu sprawy śledztw związanych z KKSM do prowadzenia zamiejscowej śląskiej delegaturze departamentu ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej - powiedział w środę Ziobro podczas konferencji prasowej w Kielcach.

 

Minister podkreślił, iż "doświadczeni" prokuratorzy delegatury będą prowadzili główne śledztwo w sprawie "aferalnej prywatyzacji" KKSM, która doprowadziła do tego, że  "dobrze funkcjonujące państwowe przedsiębiorstwo, przynoszące co roku milionowe zyski, zostało doprowadzone do stanu masy upadłościowej".

 

Chcemy, by osoby, które dopuściły się przestępczych działań, poniosły odpowiedzialność

 

- Uważam, że nie może być tak, że nie ma odpowiedzialnych tak fatalnych decyzji. Gdyby nie dobra zamiana jak zaszła w Polsce w postaci zwycięstwa prawicy w wyborach parlamentarnych, to przedsiębiorstwo byłoby już doszczętnie zniszczone. Trzeba użyć tych słów, żeby powiedzieć, do czego poprzednia władza PO-PSL doprowadziła, a tak naprawdę - konkretni ludzie kryjacy się za tą władzą (…) Chcemy, by osoby, które dopuściły się rażących nieprawidłowości, a być może przestępczych działań, poniosły odpowiedzialność- dodał Ziobro.

 

Jak mówił szef resortu sprawiedliwości, do Prokuratury Krajowej trafią materiały postępowań, które do tej pory toczyły się w kieleckiej prokuraturze - zarówno umorzone (śledztwa dotyczące prywatyzacji i naruszania praw pracowniczych w firmie - red) jak i te, które się toczą (sprawa dotycząca funkcjonowania KKSM po prywatyzacji ). Ocenił, że śledztwo nie będzie "proste i szybkie", m.in. dlatego że dotyczy kwestii gospodarczych.

 

Ziobro zaznaczył, że przy okazji wątku prywatyzacyjnego, śledczy będą badane wątki uboczne wiążące się ze sprawą. „Będziemy chcieli zbadać zarówno okoliczności związane z postepowaniem upadłościowym, jak również postepowaniem wymiaru sprawiedliwości, który wydaje się nie reagował na te zdarzenia w sposób satysfakcjonujący z punktu widzenia opinii publicznej"- wyjaśnił minister.

 

Zostaną zbadane ewentualne zaniechania wymiaru sprawiedliwości

 

Dodał, iż nie chce przesądzać o "ewentualnych zaniechaniach" wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie. - Zleciłem, aby pod tym kątem także sprawa była badana - osób, które ze świętokrzyskiego wymiaru sprawiedliwości tą sprawą dotąd się zajmowały. Czy zajmowały się w sposób wystarczający, czy podejmowały wszystkie niezbędne czynności, jakie były do ich dyspozycji by ustalić osoby, odpowiedzialne tych fatalnych decyzji - zaznaczył Ziobro.

 

W opinii Ziobry w Polsce istnieje problem bezkarności wpływowych ludzi, pełniących wysokie funkcje, ponieważ prokuratorzy „boją się" prowadzenia tego rodzaju śledztw. „Jako prokurator generalny chcę dać jasny sygnał prokuratorom, że oczekuję od nich takiej ofensywnej postawy w tego rodzaju sytuacjach, kiedy dochodzi do wielkich afer czy bardzo poważnych przestępstw. Nie może być zamiatania spraw pod dywan. Kto zamiata sprawę pod dywan, będzie musiał się liczyć z odpowiedzialnością dyscyplinarną, a jeżeli będzie ku temu podstawa, także z karną"- podkreślił prokurator generalny.

 

Ziobro, który został wybrany posłem ze świętokrzyskiej listy PiS, przypomniał, że do przeprowadzenia "rzetelnego śledztwa" w sprawie KKSM, zobowiązał się jeszcze przed wyborami parlamentarnymi.

 

Kielecka prokuratura w kwietniu 2014 r. umorzyła śledztwo dotyczące prywatyzacji KKSM - nie dopatrzyła się nieprawidłowości w działaniach urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa.

 

Firma upadła winnych nie ma

 

Jak informował wcześniej rzecznik kieleckiej Prokuratury Okręgowej Daniel Prokopowicz, ustalono m.in., że sposób postępowania urzędników mieścił się w obowiązujących procedurach i dotyczyło to wszystkich etapów prywatyzacji (w szczególności takich, jak: oszacowanie wartości spółki, gromadzenie ofert oraz ich ocena).

 

Ustalono też, iż w czasie prywatyzacji nie istniały wiarygodne dane wskazujące na złą kondycję inwestora - spółki Dolnośląskie Surowce Skalne (DSS), chociaż pojawiały się informacje o przeterminowanych płatnościach wystawionych firmie faktur.

 

- Z uwagi na duże rozmiary działalności inwestora i nieznaczną - w stosunku do ogólnej ilości zobowiązań - ilość takich zaległości, które wynikały m.in. z kwestionowania przez inwestora jakości dostarczonych towarów lub świadczonych usług, nie mogły one wpłynąć na podważenie jego wiarygodności - wyjaśniał prokurator. Wg. śledczych wybrana oferta byłą kompletna i najkorzystniejsza finansowo.

 

Z kolei w sierpniu 2015 r. śledczy umorzyli sprawę ewentualnego naruszania praw pracowniczych w KKSM przez nowy zarząd firmy.

 

Trwa postępowanie dotyczące funkcjonowania KKSM po prywatyzacji. Sprawdzano w nim m.in. wątki ewentualnego pokrzywdzenia wierzycieli spółki, ewentualnego przywłaszczenia mienia spółki, zasadności zawierania umów leasingowych i kredytowych o wartości kilkudziesięciu milionów złotych i sposoby wykorzystania uzyskanych w wyniku realizacji tych umów pieniędzy oraz urządzeń.

 

Prywatyzacja początkiem upadku

 

Kieleckie Kopalnie Surowców Mineralnych sprywatyzowano w 2011 r. 85 proc. akcji firmy od Skarbu Państwa kupiła spółka DSS. W kwietniu 2012 r. warszawski sąd ogłosił upadłość likwidacyjną DSS, która jako bezpośrednie przyczyny niewypłacalności wskazała zaangażowanie grupy w budowę autostrady A2.

 

W maju 2012 r. kielecki sąd postawił KKSM w stan upadłości układowej. Komisarz nadzorujący dwukrotnie występował o zmianę formy upadłości z układowej na likwidacyjną, ale sąd odrzucał te wnioski. Pod koniec lipca 2014 r. zgromadzenie wierzycieli KKSM odrzuciło propozycje układowe spółki.

 

Na liście wierzycieli KKSM znajdowało się wówczas 580 osób fizycznych i prawnych (400 osób to obecni i byli pracownicy zakładu). Kwota wierzytelności wynosiła ponad 193 mln zł. Krótko potem sąd orzekł zmianę postępowania upadłościowego KKSM z układowego na likwidacyjne.

 

Na wniosek ministra sprawiedliwości, prowadzone przez kielecki sąd postępowanie upadłościowe KKSM, objął nadzorem Sąd Apelacyjny w Krakowie.

 

"Rząd zrobił wszystko, by uratować firmę"

 

Przeżywające poważne problemy przedsiębiorstwo - jego zorganizowaną część - pod koniec stycznia b.r. kupiła od syndyka masy upadłościowej rządowa Agencja Rozwoju Przemysłu. Firma funkcjonuje jako Świętokrzyskie Kopalnie Surowców Mineralnych.

 

Jak podkreślała w styczniu przy okazji finalizacji transakcji premier Beata Szydło, "zakłady z ponad 140-letnią historią, tradycją, niegdyś świetnie prosperujące, w ostatnich ośmiu latach zostały doprowadzone do bardzo złej sytuacji". Dodała, że od początku jej rząd zrobił wszystko, by uratować firmę.

 

Świętokrzyskie Kopalnie Surowców Mineralnych zatrudniają ok. 270 osób i prowadzą wydobycie w trzech kopalniach dolomitu i dwóch piasku. Kruszywa te są wykorzystywane w budownictwie drogowym i kolejowym, przy produkcji kostki brukowej, betonu towarowego oraz w budownictwie kubaturowym.

 

PAP