"Nie możemy przedstawić wszystkich szczegółów naszego planu bezpieczeństwa, bo to oznaczałoby, że poszedłby on na marne" - wyjaśniło ministerstwo kultury.

 

Przedstawicielka resortu Antonella Recchia, cytowana na łamach prasy, poinformowała jedynie, że zaostrzono środki ostrożności w zabytkach, galeriach i muzeach, które uznano za najbardziej zagrożone.

 

Właśnie z powodów bezpieczeństwa - wytłumaczono - lista najbardziej strzeżonych miejsc nie została podana do publicznej wiadomości.

 

Komentatorzy podkreślają jednak, że te nadzwyczajne kroki na pewno dotyczą rzymskiego Koloseum, florenckiej Galerii Uffizi, wykopalisk w Pompejach, Pinakoteki Brera w Mediolanie, zamku królewskiego w Casercie - czyli placówek odwiedzanych codziennie przez tysiące ludzi.

 

Patrole, kontrole i kamery

 

We wszystkich tych obiektach nasilono kontrole i patrole policji oraz karabinierów, a miejsca te wyposażono w systemy skrupulatnej obserwacji przy pomocy kamer.

 

Ministerstwo kultury zapewniło zarazem, że wykorzystywane są najnowocześniejsze z dostępnych urządzeń.

 

Resort w Rzymie planuje wydać łącznie 300 milionów euro w ciągu trzech najbliższych lat na ochronę zabytków w związku z zagrożeniem terrorystycznym. Z tej puli już uruchomiono 50 milionów euro.

 

Zauważa się, że informacje o wzmocnieniu ochrony największych pereł włoskiego dziedzictwa kultury i objęciu ich "czerwonym alarmem" podano tuż przed pełnią sezonu turystycznego we Włoszech. Jego zapowiedź stanowiły niedawne dni świąteczne, gdy w całym kraju dziesiątki tysięcy turystów oblegały największe zabytki, galerie, muzea i tereny wykopalisk.

 

Pod względem liczby zwiedzających tegoroczna Wielkanoc, zaledwie kilka dni po zamachach w Brukseli, była niemal rekordowa - ogłosiły władze.

 

36 tysięcy osób zwiedziło w świąteczną niedzielę i poniedziałek Koloseum, 25 tysięcy - Pompeje, a ponad 20 tysięcy - Galerię Uffizi. Jak zauważono, sytuacja w Europie w żadnym razie nie odstraszyła turystów; przeciwnie - w wielu zabytkach liczba gości znacznie wzrosła.

 

PAP, fot: AP