Omar al-Gammal, który pilotował maszynę, o porywaczu dowiedział się z listu, który przekazał mu jeden z pasażerów.

 

Według pilota zamachowiec początkowo nie mógł się zdecydować, do jakiego kraju skierować samolot. Wymieniał między innymi Grecję i Turcję. Al-Gammal poinformował go jednak, że ze wzgledów technicznych może polecieć tylko na Cypr.

 

Jak relacjonował pilot, gdy na monitorze zobaczył u porywacza "coś podobnego do pasa z materiałami wybuchowymi", zastosował się do jego rozkazów. Później okazało się, że to atrapa, którą Egipcjanin zamontował podczas lotu. Członkowie załogi starali obchodzić się z szaleńcem "maksymalnie ostrożnie".

 

Po negocjacjach mężczyzna poddał się. - Najważniejsze jest to, że wszyscy czujemy się dobrze, przede wszystkim pasażerowie. Dziękuję Bogu - powiedział Omar al-Gammal.

 

AP/Polsat News/fot PAP/EPA/KHALED ELFIQI